Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko sklepikarzowi z Wałbrzycha, który zabił bandytę, który to napadł na jego sklep. Biegli psychiatrzy orzekli, że Józef B. był wtedy niepoczytalny. Jak przypomina Gazeta Wyborcza do zdarzenia doszło w grudniu ub. r. na osiedlu Sobięcin.
Do niewielkiego sklepu spożywczego weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn i kiedy jeden z nich ruszył w stronę sprzedawcy - Józef B. uciekł na zaplecze, gdzie chwycił noże do krojenia wędlin. Zaczął nimi wymachiwać tak, że ostrza dosięgły obydwu napastników. Zdołali jednak zabrać pieniądze i uciec. Wtedy Józef B. zadzwonił na policję, która kilkaset metrów od sklepu znalazła ciało Pawła Z.
Kilka godzin później policja zatrzymała Damiana B. Zdaniem prokuratury sprzedawca działał w obronie koniecznej, jednak przekroczył jej granice, stosując sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu - czytamy w dzienniku.
Powołani w śledztwie biegli lekarze psychiatrzy i psycholog stwierdzili, że Józef B. miał w chwili napadu całkowicie zniesioną zdolność do rozumienia znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Sprawa została umorzona.