Dwadzieścia siedem lat po wprowadzeniu stanu wojennego 44 proc. badanych uważa, że ówczesna decyzja generała Wojciecha Jaruzelskiego była uzasadniona. Przeciwnego zdania jest jedna trzecia - wynika z sondażu "Gazety Wyborczej". Wynika z niego też, że 46 proc. respondentów zna dokładną datę wprowadzenia stanu wojennego. Rocznica wypada w sobotę 13 grudnia.
"Pracowałem wtedy w kopalni w Wałbrzychu. Obudził mnie sąsiad, który powiedział mi, że ogłoszono stan wojenny. Natomiast od kolegi z pracy, dowiedziałem się, że niektórzy ludzie od nas są aresztowani. Z kolegą pojechaliśmy na kopalnię. Tu okazało się, że rzeczywiści wszyscy moi koledzy, którzy byli w komisji zakładowej zostali internowani. Dziwnym
zbiegiem okoliczności mnie nie zatrzymano. Ale już następnego dnia okazało się, że nie było mnie na liście członków solidaności, którą otrzymała milicja. Sytuacja była paraliżująca, bo nie wiadomo było co wydarzy się w następnej godzinie" - tak wspomina wydarzenie sprzed lat Zbigniew Senkowski - jeden z
organizatorów wałbrzyskiego strajku przeciwko stanowi wojennemu, obecnie wiceprzewodniczący NSZZ Solidarność Regionu Dolnośląskiego.