Za dwa lata moga zapłacić kary. Całkiem dobrze radzimy sobie z segregowaniem plastikowych butelek czy papieru. Niestety - gminy bezradne są przy odpadach biodegradowalnych, czyli tych które produkujemy chociażby w kuchni podczas gotowania. Żadna z dolnośląskich gmin ich nie segreguje - czytamy w Gazecie Wrocławskiej.
Unia Europejska mówi stop i nakazuje, aby do końca 2010 roku ilość tych odpadów składowanych przez gminy była mniejsza o 25 procent, a cztery lata pożniej już o połowę. Tymczasem przy zastosowaniu odpowiedniej technologii odpady np. powstałe podczas sprzątania ogrodów mogłyby być przerabiane na kompost, który trafiłby do rolników. Aby zachęcić gminy do selekcjonowania odpadów Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu daje najlepszym nagrody, ale nadal prawie 30 dolnośląskich składowisk nie spełnia norm, a 60 jest już przepełnionych - podaje dziennik.