Kobieta, która złożyła w wałbrzyskiej prokuraturze doniesienie na siebie, świadczące o tym, że pośredniczyła w kupowaniu głosów podczas wyborów samorządowych w Wałbrzychu wycofała zeznania. Jak donosi Gazeta Wyborcza, w kolejnym oświadczeniu napisała, że do obciążenia sztabu PO nakłonił ją Robert S., czyli mężczyzna, który wcześniej w tej samej sprawie zgłosił się do prokuratury i który miał zapłacił jej już za występ w lokalnej telewizji, gdzie opowiedziała o procederze kupowania głosów.
Mężczyna miał także obiecać jej kolejne pieniądze za złożenie zeznań w prokuraturze. Nieoficjalnie wiadomo, ze Robert S. przyznał się do kupienia kilkudziesięciu głosów, a dwudziestokilkuletnia mieszkanka Wałbrzycha - około stu. Oficjalnie prokuratura potwierdza tylko, iż oboje oświadczyli, że kupowali głosy na rzecz kandydatów na radnych i jednego z kandydatów na prezydenta miasta.