Teraz o nietypowej interwencji wałbrzyskich strażaków, którzy tym razem musieli wybrać się na randkę do zagajnika niedaleko ul. Giserskiej. Jak czytamy w Gazecie Wrocławskiej, samochód pożyczony od ojca młody wałbrzyszanin zaparkował przy krawędzi 15-metrowej skarpy.
Wraz z dziewczyną siedział w środku, a pojazd zaczął zsuwać się po śliskiej ziemi. Podłoże było nie tylko mokre, ale też bardzo miękkie od padającego ostatnio deszczu. Kierowca wezwał straż pożarną, strażacy najpierw zabezpieczyli zsuwający się ze skarpy samochód, a później przy użyciu wyciągarki ustawili go na pewnym gruncie.