Wałbrzyskie Centrum Pomocy wzięło pod lupę spokrewnione rodziny zastępcze bo ,jak się okazuje część z nich może naciągać państwo.
Jak czytamy w Gazecie Wrocławskiej pracownicy ośrodka podczas wizyt u takich rodzin, często stwierdzali, że na przykład u babci nie było dziecka ,a było u matki, która wcześniej je straciła.
Pojawiły się wiec podejrzenia ,że dzieci trafiają do bidula, potem ktoś spokrewniony tworzy rodzinę zastępczą i zabiera dziecko do siebie, aby zaraz potem oddać je biologicznym rodzicom, przy okazji dzieląc się z nimi pieniędzmi -czytamy. Sprawa nie jest jednak taka oczywista i prosta do udowodnienia bo taka babcia np. która zajmuje dzieckiem , tłumaczy , że jest ono tylko w odwiedzinach u mamy. Pracownicy PCPR zapowiadają więc kontrolę spokrewnionych rodzin, co do których mają podejrzenia.