W poniedziałkowej katastrofie życie straciły jeszcze cztery osoby, w tym wujek chłopca. Samolot Cesna 337, którym lecieli nasi rodacy rozbił się na jednym z lotnisk w New Jersey.
Jak czytamy w Gazecie Wyborczej właściciel i pilot awionetki byli polskiego pochodzenia, w USA mieszkali od wielu lat. Mały Bielawianin do Stanów Zjednoczonych przyjechał na ferie, a przelot awionetką miał być jedną z atrakcji jego pobytu.
We wrześniu Filipek miał pójść do pierwszej klasy. Nie wiadomo kiedy odbędzie się pogrzeb chłopca. Tymczasem przyczyny katastrofy badają amerykańscy specjaliści.