Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

wtorek, 27-09-2022r., godz. 15:47 kalendarium»
imieniny: Damiana, Mirabeli, Wincentego prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






walbrzych.info poleca

zobacz też
* Foto: Z Wałbrzycha do Odessy cz. III

2009-10-19 / 09:35

Foto: Z Wałbrzycha do Odessy cz. IV i ostatnia

dodał: Bartek Mazur

Opowieść już długa nie będzie, bo nie ma sensu jej przeciągać. Do końca pobytu w Odessie wakacje upływały nam pod znakiem słońca, wygłupów na plaży i narastającego żalu że niedługo będziemy musieli się pożegnać z tym przyjaznym krajem. W dzień wyjazdu panował największy upał, który dosłownie wywracał nas na glebę. Na dworcu o 19:00 było 38 stopni w cieniu. Przed wyjazdem obowiązkowe zakupy, pamiątki i ostatnie piwo w obskurnym barze przed stacją. W pociągu zajmujemy rozstrzelone po wagonie miejsca, przy czym temperatura jest dwukrotnie bardziej odczuwalna niż na zewnątrz. Dzieci mdleją, okna się nie otwierają, a my testujemy wagon restauracyjny. Dobre zimne piwko i zmrożona wódka, standard zamawianego zestawu to butelka piwa + setka wódki, niektórzy przynoszą swoją. Gdy w wagonie pojawia się hałaśliwa wycieczka z Polski ewakuujemy się i kręcimy filmik z przejścia przez cały pociąg.





W nocy tragedia, ja nie mogę spać z gorąca, Bobek i Mały buszują po wagonie czym doprowadzają konduktorkę (każdy wagon ma swojego prowadnika – czyli konduktora) do białej gorączki. Jakoś przemęczamy się do rana, zamawiamy herbatę z samowara i wysiadamy we Lwowie. Pogoda jakaś bardziej europejska, zostawiamy plecaki w przechowalni i idziemy na miasto w poszukiwaniu mapy. Jest wczesna godzina i do tego niedziela, więc poza rejonem dworca nie ma zbyt wielu ludzi. Trochę na czuja trochę dopytując kierujemy się do centrum. Wreszcie udaje się kupić mapę i jak tylko ją rozwijamy pojawia się koło nas starszy pan – Polak, który oferuje swoje usługi przewodnickie. Przeprowadza nas przez kilka ulic, pokazując interesujące miejsca, sprzedaje nam przewodnik po polsku po czym ewakuujemy się na Cmentarz Łyczakowski. Dołączamy do jakiejś grupy z polskim przewodnikiem i zwiedzamy nekropolię-muzeum słuchając bardzo ciekawych opowieści związanych z pochowanymi tam ludźmi. Łapie nas deszcz, chowamy się pod drzewem gdzie spędzamy kilkanaście minut z grupą Ukraińców gdzieś z prowincji ( to tak jak my:). Wypytują nas o wszystko, jak się żyje w Polsce, czy widzimy różnicę pomiędzy życiem w obu krajach, jak nam się podoba na Ukrainie, czy lubimy Ukraińców. Po miłej pogawędce idziemy na tramwaj i jedziemy do rynku.

Siadamy w ogródku, pijemy piwko, ale pogoda wygania nas do muzeum, które znajduje się w jednej z narożnych kamienic. Okazuje się w środku, że to bardzo nacjonalistyczne i prorosyjskie muzeum i historia kraju przedstawiona jest jako walka z polskim najeźdźcą i podkreśla się w nim dobroczynny wpływ ugody perejesławskiej. Panie kustoszki też jakieś takie niemiłe i ciągle za nami chodzą, zmieniamy szybko miejscówkę i trafiamy na pchli targ z pamiątkami z czasów ZSRR. Znowu dopada nas deszcz i trafiamy do świetnej pizzerii, w dodatku obwieszonej szalikami z klubów piłkarskich z całego świata. Z polskich są bodajże Zawisza Bydgoszcz i Lech Poznań. Przy okazji następnej wizyty we Lwowie przywieziemy szalik Górnika. Jesteśmy już trochę zmęczeni, ale wybieramy się na kopiec Unii Lubelskiej, skąd podobno rozpościera się wspaniały widok na miasto. I tak faktycznie jest. A kopiec obudowany jest kawałkami murów zamku postawionego jeszcze przez Kazimierza Wielkiego. Szkoda, że gdy go budowano nie pomyślano, że zamek wielkiego nie tylko z nazwiska polskiego króla może być wspaniałym zabytkiem. Schodząc dajemy się skarykaturować Arturowi – polskiemu malarzowi, który stoi pod szczytem. Przy okazji zostawiamy aparat fotograficzny, po który wracamy po 20 minutach, a on okazuje się że jeszcze czeka na nas pomimo tłumów na wierzchołku. Wracamy z buta na dworzec, zahaczając po drodze sklep, gdzie próbuję soku brzozowego sprzedawanego na szklanki. Pod dworcem jeszcze trochę zakupów, wsiadamy do busa na granicę, no i oczywiście znika Bobek, który pobiegł do ubikacji. Kierowca się denerwuje, wsiada jakiś nawiedzony, który modląc się w bardzo ekspresywny sposób wyciąga od nas jakieś drobne, w końcu jesteśmy w komplecie i jedziemy na granicę. Tam ostatni obiad, zakupy na prezenty i jeszcze mały przemyt przez granicę. Na szczęście ze swoją opalenizną różnimy się od mrówek i kontrola graniczna to tylko formalność. Żegnamy Ukrainę na rok.

Poniżej ponad 100 zdjęć z ostatniego dnia w Odessie i jednego dnia we Lwowie. Kolejność losowa.


Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009 Odessa 2009

Ceny: kurs 42 grosze – 1hr obecnie 35 groszy

piwo – od 2,8 hr w sklepie do 10 hr w barze
rejs łodzią – 50 hr
leżak na plaży – 10 hr za dzień + 10 hr za materac
rower wodny – 35 hr za godzinę
kuszetka w nocnym pociągu Lwów -Odessa 77 hr
sobieski 0,5 l – 20 hr
litr wódki blagoff – 28 hr
przekąski z suszonych ryb lub wodorostów – 4 – 10 hr
sharma (taki kebab zawijany w placek) 18 – 22 hr
płow (kociołek z kaszą i mięsem) – 20 hr
napój energetyczny z alkoholem 8% - 8 hr
porcja pierogów lub uszek – 10 hr
kompletny obiad z dwóch dań plus kompot w barze na plaży – 20 hr
hot dog – 10 hr
lody – 5hr na plaży, w sklepie 2-4 hr
bilet na autobus – 2hr
bilet na tramwaj we Lwowie – 1-2 hr
zwiedzanie cmentarza Łyczakowskiego – 5hr
bilet do muzeum we Lwowie – 3 hr
serek topiony hochland – 16 hr!!!(drogo)
mleko łaciate 1L – 6 hr
zestaw przypraw na targu – 10hr
bakłażan zapiekany na targu – 4hr porcja
t-shirt zwykły na targu – 50 hr
materac dmuchany mały – 35 hr

Na zakończenie jeszcze dwa krótkie filmiki z naszej ukraińskiej kolekcji ;)











co czytamy we wrześniu
1. Festiwalowe lato
2. Foto: Rozpoczęcie lata na...
3. Sprawy romskie
4. Stare zdjęcia: Biały Kami...
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych