Po sześciu latach spokoju, pod Chełmcem zjawisko kradzieży węgla ze złóż znów staje się masowe. Spacer w tak popularnym miejscu Wałbrzycha, jak las pomiędzy dzielnicami Podgórze i Nowe Miasto, to dziś ogromne ryzyko. Wystarczy chwila nieuwagi, aby wpaść do wykopu, głębokiego czasem na 10 metrów. Może się to skończyć trwałym kalectwem lub nawet śmiercią. Podobnie wygląda sytuacja na terenach leśnych w dzielnicy Sobięcin. Wszystko z powodu osób, które z takich właśnie dołów wydobywają węgiel.
W ciągu ostatnich sześciu lat zjawisko tzw. biedaszybów miało w Wałbrzychu charakter marginalny. Teraz powraca ze zdwojoną siłą.
- Złożyło się na to kilka czynników - wyjaśnia Roman Janiszek, były górnik i współautor filmu dokumentalnego o wałbrzyskich biedaszybach pt. "Wszyscy jesteśmy z węgla". - Pogorszyła się sytuacja na lokalnym rynku pracy, dobiega końca sezon prac na budowach. Poza tym opał jest coraz droższy. [...] czytaj więcej