Blues piknik zdrój, który odbył się 25 sierpnia w Jedlinie Zdrój niedaleko Wałbrzycha (Dolny Śląsk), był wyjątkowym wydarzeniem muzycznym i prawdziwym rarytasem dla fanów bluesowych dźwięków.
Impreza rozpoczęła się o godzinie 17-tej. Jako pierwszy zagrał zespół „CENTRALA 57”. Nietuzinkowy głos wokalisty przykuł moją uwagę od samego wejścia. Świetne gitarowe riffy, idealnie dobrany repertuar, głębokie teksty i genialny pokaz pasji i zaangażowania.
Moje nogi nie chciały stać w miejscu, wystukując rytm muzyki.
Kiedy na scenie pojawił się kolejny zespół-„ HAK BAND”, publiczność była już wprowadzona w wyśmienity nastrój i z niecierpliwością czekała na kolejną dawkę bluesowych dźwięków. „HAK BAND” sprostał zadaniu, ich zgrany zespół dał z siebie wszystko. Mieli fantastyczny kontakt z publicznością, która nie zawiodła licznymi pokazami tanecznymi i stworzyła wręcz rodzinna atmosferę.
Kulminacyjnym zespołem, był „NO BUSINESS”. Moje zaskoczenie było wielkie, kiedy okazało się, że trzeci zespół także stanął na wysokości zadania. Potraktowali tego typu imprezę, jaką był Blues Piknik Zdrój wyjątkowo poważnie i z pełnym zaangażowaniem rozgrzewali publiczność. W tamtej chwili myślałem tylko tym, żeby ten wieczór przy wyjątkowej muzyce trwał do rana.
Moim zachwytom nie byłoby końca, gdyby nie wpadki organizatora, który zapomniał o tym, aby muzycy grali na dobrym sprzęcie, a scena była oprawiona w odpowiednie oświetlenie.
Chciałbym pogratulować zespołowi HAK BAND, który zagrał w tzw. ”egipskich ciemnościach”.
Chylę czoła!
Wszystkie zespoły nadrabiały dobrymi aranżacjami, by odwrócić uwagę słuchaczy od charczących głośników.
Tak… Blues Piknik Zdrój 2012 był wyjątkową imprezą, ale jedynie dzięki wyjątkowym zespołom, które zagrały. Organizator, albo nie ma serca do bluesa, albo ciął koszty, bądź prawdopodobnie nie wiedział jak się wziąć za kompleksową aranżacje tego typu imprezy. Wszyscy uczymy się na błędach, dlatego mam nadzieję, że za rok każdy szczegół będzie dopięty na ostatni guzik, a publiczności pozostanie jedynie rozpływanie się w aksamitnych dźwiękach bluesa.
Przygotowanie recenzji i zdjęcia: Krzysztof Trefon