Inwestor, który zrównał z ziemią jedną z najcenniejszych willi Konstancina, musi ją odbudować. Za samowolę odpowie też przed sądem. Grozi mu nawet pięć lat więzienia. Tak poważne konsekwencje nie dotknęły wcześniej żadnego niszczyciela zabytków w Warszawie i okolicach.
Zwykle jest tak, że kary za rozbiórkę budynku bez wymaganych zezwoleń kończą się na symbolicznym mandacie w wysokości 500 zł. Julisin nie był jednak zwykłą willą, a jego zburzenie trudno uznać za zwykły wandalizm. Konserwatorzy, historycy architektury, obrońcy zabytków i lokalni społecznicy jednogłośnie okrzyknęli to barbarzyństwem.[...] czytaj więcej
Szkoda, że podobne barbarzyństwo na naszym, rodzimym podwórku nie skończyło się wyrokiem nakazującym odbudowę zabytkowej hali spacerowej przy ulicy Pocztowej, którą bezprawnie gmina Wałbrzych wyburzyła w 2004 roku. Jednak w Warszawie po stronie mieszkańców stanęła konserwator zabytków, tutaj lokalni patrioci nie mieli tyle szczęścia.
[...] zobacz jaki kiedyś wyglądała hala
[...] zobacz stare fotki Starego Zdroju