Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

środa, 28-09-2022r., godz. 2:18 kalendarium»
imieniny: Libuszy, Wacławy, Wacława prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






2011-07-12 / 11:41

Muzeum domowe

dodał: Bartek Mazur

Na początek potrzebny jest pomysł. Od pomysłu - do przemysłu, mówi znane porzekadło. Jeśli obejrzymy się wokół siebie, zbadamy swoje możliwości i nabierzemy przekonania, że to jest to, co chcemy robić i co chcemy osiągnąć, to oznacza, że zrobiliśmy pierwszy krok. A dalej potrzebna jest odrobina pasji kolekcjonerskiej, choć niektórzy mówią, że ona rodzi się i rozwija z biegiem czasu. Nie może to być „słomiany ogień”, ale długotrwałe, konsekwentne działanie, z wykorzystaniem telefonu, internetu i innych mediów. No i potrzebne są odpowiednie warunki domowe, osobny salonik, poddasze, pakamera. Istotą muzeum jest ekspozycja, trzeba mieć miejsce na jej usytuowanie.





W muzeum domowym zbieramy dobra kultury, różnego rodzaju pamiątki. Nie muszą to być zabytki. One stanowią bogactwo prawdziwych muzeów lub skansenów. W naszym muzeum domowym gromadzimy eksponaty, które chcemy uratować przed zniszczeniem, zachować na pamiątkę i umożliwić ich obejrzenie nowym pokoleniom.

Idea muzeów domowych nie jest nowa. Znana jest w Polsce z czasów międzywojennych. Po wojnie w Polsce Ludowej nie była w sposób szczególny pielęgnowana i popularyzowana. Ruch w tej dziedzinie kultury ma miejsce w ostatnich latach. Na Dolnym Śląsku znalazł swoich promotorów w osobach dr Ryszarda Gładkiewicza z Uniwersytetu Wrocławskiego i Bronisława Kamińskiego, dyrektora Muzeum Kultury Ludowej w Kudowie Zdroju. Wokół nich gromadzą się właściciele muzeów domowych i kolekcjonerzy z Dolnego Śląska na zasadzie dobrowolności, a ich liczba z roku na rok rośnie. Swego rodzaju „grupa partnerska” spotyka się trzy, cztery razy w roku na zajęciach warsztatowych w kolejnych muzeach domowych, których jest na D. Śląsku kilkanaście, a raz do roku odbywa się w Kudowie-Zdroju Forum Muzeów Domowych. W tym roku będzie to już IV Forum, a jego novum polega na tym, że będą w nim uczestniczyć goście z Czech, Słowacji i Ukrainy.

O muzeum domowym Jerzego Rudnickiego w Łomnicy napisałem obszernie w jednym z moich artykułów. Dziś parę słów zachęty dla potencjalnych założycieli domowego muzeum pod wpływem najświeższych wrażeń z warsztatów, które miały miejsce w Legnicy w nowo otwartym muzeum pana Edwarda Krakowskiego, właściciela firmy „Krakmet” przy ul. Poznańskiej 29K, w sobotę 9 lipca b. r.

To swoiste muzeum, do jakich zakładania gorąco zachęcam. Jest to muzeum związane jak najściślej z tradycjami rodzinnymi. Rodzina Krakowskich ma się czym szczycić. Wywodzący się z Lwowskiego, nieżyjący już senior rodu, Piotr Krakowski, zdobył sławę i uznanie w Polsce międzywojennej jako niezwykle pracowity i wszechstronnie utalentowany rzemieślnik, wynalazca. Tę pasję odziedziczył po nim gospodarz warsztatów, inż. Edward Krakowski. W Legnicy jest szanowanym i cenionym biznesmenem, a ścianę jednego z pomieszczeń biurowych zdobi znaczna ilość różnego rodzaju dyplomów, listów gratulacyjnych z tytułem honorowego obywatela Legnicy na czele. Z pomocą żony, też inżynier i trzech córek (wszystkie po wyższych studiach) zdecydowali się urządzić muzeum, którego eksponaty stanowią pamiątki rodzinne z czasów przedwojennych (narzędzia, urządzenia, maszyny, naczynia, albumy, stare książki, fotografie, detale małej architektury). Dodatkowo w zbiorach muzeum znalazły się obrazy zaprzyjaźnionego z rodziną Krakowskich, legnickiego artysty- malarza, Henryka Jana Bacy.

Myślę, że jest to rzecz bezcenna, kultywowanie tradycji rodzinnych, odnoszenie się z szacunkiem i sentymentem do pamiątek ogniska domowego, gromadzenie tego wszystkiego, co wiąże się z dobrymi wspomnieniami z przeszłości. Ileż rodzin czyni to w skrytości, przechowuje w zakamarkach swego domu, na strychach lub w piwnicach. A tu przecież nie o to chodzi, aby trzymać to wszystko dla siebie, spróbujmy pokazać to innym. Tylko w ten sposób możemy wzajemnie się wzbogacać i wychowywać w duchu patriotyzmu „małych ojczyzn”.

Organizatorzy warsztatów w muzeum domowym pp. Krakowskich w Legnicy przygotowali niespodziankę. Był nią wyjazd do Bobrowa, niedaleko od Legnicy oddalonej wsi. Legnickie może zachwycić położonymi na równinnych terenach, otoczonych lasami lub przynajmniej bujnymi kępami drzew i krzewów, uroczymi wsiami. Podążają one coraz szybciej ścieżkami nowoczesności. W każdej z nich można znaleźć nowo zbudowane domy tonące w kwiatach i ozdobnych krzewach, prawdziwe oazy ciszy, zadumy, komfortu.

Do takiego miejsca podziwu i swobodnej kontemplacji nad pomysłowością odbudowy wolnostojącego parterowego domku państwa Aszurkiewiczów, zostaliśmy zaproszeni z innego powodu. Otóż gospodarze domku okazali się mecenasami sztuki. Od pewnego czasu urządzają w specjalnym saloniku ciągnącym się wzdłuż całego budynku, a także na jego zewnętrznej ścianie galerie obrazów legnickich artystów malarzy, zawodowców i amatorów. Jest to szczególny rodzaj działalności kulturalnej, bo dzieje się w maleńkiej wioszczynie, w autentycznym plenerze, w otoczeniu zieleni drzew owocowych, iglaków oraz bujnego trawnika. Ozdobą ogrodu jest bogato zdobiona altana oraz porozstawiane tu i ówdzie drewniane rzeźby figuralne miejscowego artysty-amatora. Tym razem mieliśmy okazję podziwiać grafikę przyjaciela gospodarza domu,. Jana Hieronima Bocheńskiego. Znalazły się też na wystawie symboliczne obrazy H. J. Bacy . W ten sposób mogliśmy poznać dzieła dwóch liczących się legnickich twórców. Ale myślą przewodnią tej wycieczki było też pokazanie rozmaitości pomysłów wokół idei muzeów domowych. Uczynienie z domku na wsi (bo gospodarze są inżynierami związanymi z legnicką miedzią) miniaturowej „świątyni sztuki”, to pomysł godny podziwu i naśladowania. Przypomina on nieco znaną z literatury i związaną z „Weselem” Wyspiańskiego bronowicką chatę, ale nie ma nic wspólnego z młodopolskim chłopomaństwem inteligentów z Krakowa. To co robi Ryszard Aszurkiewicz wraz z żoną, to autentyczna próba rozbudzenia potrzeby obcowania z kulturą w środowiskach inteligencji technicznej dużego miasta, jakim jest Legnica. A każda wycieczka poza miasto, to tylko dodatkowa atrakcja, zwłaszcza, gdy bezpośredni kontakt z kulturą ma miejsce w takiej „świątyni sztuki i natury” jak domek Aszurkiewiczów w Bobrowie.

Dlaczego o tym wszystkim piszę. Otóż dlatego, że śnią mi się takie muzea domowe w naszym regionie wałbrzyskim, a wiem że są u nas, podobni do Jerzego Rudnickiego entuzjaści, są też warunki do ich tworzenia. Potrzebna jest iskra, która rozpali ogień. Może właśnie ten post na moim blogu okaże się taką iskrą bożą. Może. Ach, ja marzę …!

Stanisław Michalik









co czytamy we wrześniu
1. Stare zdjęcia: Biały Kami...
2. Festiwalowe lato
3. Foto: Rozpoczęcie lata na...
4. Sprawy romskie
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych