8 czerwca 1937 roku w Operze we Frankfurcie została po raz pierwszy wystawiona Carmina Burana. 41 – letni wówczas Carl Orff po odebraniu nut skopiowanych na próbę generalną napisał do swojego wydawcy w Mainz:
Wszystko, co dotychczas skomponowałem, a co Wy (niestety!) wydrukowaliście, możecie teraz przerobić na masę papierniczą. Dopiero teraz, wraz z Carminą Burana rozpoczęły się moje „Utwory zebrane”.
Tym utworem rozpoczął Orff 50 lat występów w Ameryce, skąd Carmina wyruszyła na podbój świata i do dziś zalicza się do najczęściej wykonywanych dzieł. Orff miał więc rację nazywając Carminę utworem wybitnym, ale niepotrzebnie pomniejszał wagę wcześniej skomponowanych utworów, gdyż bez nich oraz bez doświadczeń w pracy pedagogicznej nie byłoby możliwe napisanie Carminy.
Świadczy o tym fakt, że od pierwszej myśli o napisaniu „utworu na chór” do jego prawykonania minęły około 4 lata.
Orff uczył się prawdopodobnie w Monachium, gdzie był także dyrygentem Stowarzyszenia Bachowskiego. Tam też poznał państwowego archiwistę z Bambergu – Michela Hofmanna, który znany był z niezwykłej pasji do języka łacińskiego. On wyszukał dla Orffa rękopisy benedyktyńskich pieśni odkrytych w Bibliotece Narodowej w Monachium, które kompozytor wykorzystał w Carminie.
Aby móc w pełni wejść w treść i charakter tego utworu trzeba by przeczytać książkę Frohmuta Dangel – Hofmanna pt. „Carl Orff – Michel Hofmann, listy o powstawaniu Carminy Burana”. Z książki tej niezbicie wynika, że Hofmann nie tylko przetłumaczył benedyktyńskie teksty, ale także był doradcą Orffa co do formy, w jakiej mają być ujęte. Hofmann obecny był na wszystkich próbach do pierwszego przedstawienia i jego wkład w to dzieło jest rzeczywiście ogromny, o czym często się nie wspomina.
Z 1953r. pochodzi późniejsze tłumaczenie tekstów benedyktyńskich pióra Wolfganga Schadewalda, jako zbyt dosłowne nie mogło uzupełniać wspólnego dzieła Hofmanna i Orffa.
Udokumentowany rękopis pieśni Benedyktynów
W roku 1803 dyrektor biblioteki głównej z Aretin – Christoph Freiherr udał się w podróż do klasztoru benedyktyńskiego w Beuren w pobliżu Koscheles, aby zlikwidować tam bibliotekę klasztorną. Znalazł tam rękopis datowany na XIII wiek, który szczególnie przykuł jego uwagę. Rękopis ten następnie powędrował pod nazwą Codex latinus 4660 do obecnej bawarskiej Biblioteki Narodowej w Monachium.
Carmina Burana znaczy dosłownie: Pieśni z Beuren ( od nazwy miasta, w którym znajdował się klasztor Benedyktynów ). Ta nazwa pochodzi z 1847 roku od J. A. Schmellera, który po raz pierwszy opublikował je w całości.
Na podstawie najnowszych badań Codex Buranus powstał między1220 a 1250 rokiem na dworze biskupa von Seckau w miejscowości Steiermark lub w wyższym męskim zakonie Benedyktynów o nazwie Neustift w pobliżu Brixen w południowym Tyrolu.
W rękopisie, który uchodzi za najważniejszy i najobszerniejszy zbiór liryki świeckiej znajdują się pieśni miłosne, biesiadne i rozrywkowe oraz poezja o tematyce moralno – satyrycznej powstała między XI a XIII wiekiem w Anglii, Francji, Szkocji, Szwajcarii, Hiszpanii, Niemczech i we Włoszech. Z wyjątkiem pojedynczych tekstów pisanych w języku starogermańskim i francuskim pieśni te są po łacinie – międzynarodowym języku kleru. Niektóre teksty napisane zostały przez benedyktyńskich zakonników ale także przez świeckich poetów, jak np. prymas Hugo von Orleans, Walter von Chatillon, Peter von Blois, Philippe de Grève ( kanclerz Paryża ), czy Stephan Langton (rudy biskup z Canterbury), jednak większość autorów pozostaje nieznana.
Część liryków nosi cechy poezji wagantów i goliardów (wędrownych muzyków – poetów), dla których życie było wielką loterią. Tak więc znajdują się tu obok siebie wiersze i pieśni miłosne, przyśpiewki mówiące o obżarstwie i opilstwie, o zabawianiu się z pannami lekkich obyczajów, ale także o Kościele, Państwie, wychowaniu i upadku obyczajów.
W takim zestawieniu pieśni przedstawiają przekrój społeczeństwa i wpływ czasów na jego rozwój.
Myślą przewodnią w doborze tekstu i w kompozycji stała się zmienna, przynosząca szczęście lub pecha, szykowna, jak Bogini – Fortuna. Symbolika zmiennego Koła Fortuny fascynowała Orffa – kto jest na górze, może zaraz spaść na sam dół, a kto jest na dole może wspiąć się na sam szczyt, dopóki zmienna Fortuna nie straci humoru.
Dlatego też zawołanie do Bogini Fortuny pojawia się na początku i końcu dzieła, zamykając klamrą trzy wewnętrzne, podzielone tematycznie części: I – Wiosna, II – W tawernie, III – Nadzieja w miłości.
Początkowy chór do Fortuny (O Fortuno, zmienna, jak fazy księżyca) w swym lapidarnym, surowym brzmieniu wprowadza słuchaczy w stan rozmyślania nad kaprysami Losu, który nieustannie nas doświadcza.
Wraz ze stylizowanymi odgłosami ptaków rozpoczyna się świętowanie odradzającej się przyrody na Wiosnę. Uwielbienie słońca i budzącej się do życia natury splata się z kokieteryjnymi zawołaniami dziewcząt i zmysłowym korowodem flecistek symbolizujących apoteozę życia i miłości. Głównym miejscem przedstawienia jest wiejski plac, na którym rozgrywa się pierwsza część dzieła.
Druga część (W tawernie) podzielona jest wewnętrznie na dwa obrazy, z których pierwszy pokazuje orgiastyczne zabawy w szynku, mocno okraszone pijackimi śpiewami. Te często niecenzuralne teksty zastrzeżone są dla głosów męskich. Przeciwstawiona im jest groteskowo wyolbrzymiona, falsetowa skarga gotowanego łabędzia, który został postawiony w obliczu chciwych, mnisich gąb i rozpacza na marnością swego życia. Punkt kulminacyjny tej części ukazuje nieumiarkowanie opatów w piciu i jedzeniu.
W części trzeciej (Nadzieja w miłości) pełne namiętności i pasji nastrojowe solo sopranowe intonuje pieśń Miłość roztacza skrzydła nad wszystkim. Dominują tu subtelne tony, miłosne westchnienia, pragnienie pocałunków, żarliwe poszukiwanie swojego jedynego partnera. W objęciach miłosnego odurzenia chóry dziewcząt i dzieci śpiewają hymn do Bogini Miłości (Bądź pozdrowiona, o Najpiękniejsza) dopóki chór do Fortuny znów nie powróci i nie uświadomi nam, że koło życia i szczęścia wciąż się obraca.
(tłumaczenie z j. niemieckiego Kamila Swoboda)
W swym dziele Orff udowodnił, że można urzeczywistnić ideę połączenia treści literackiej z muzyką w jednej, pełnej formie, i że język z muzyką wykazują taką samą jedność, jak obraz i ruch. Tym samym dokonał syntezy średniowiecznych, wczesnobarokowych i nowoczesnych tradycji z pozornym prymitywizmem, polegającym na redukcji wszystkich elementów i uproszczonej, prawie wyłącznie diatonicznej melodyce, która służyła za średniowieczny wzór. Powtarzanie motywów i całych fraz jest tu pomostem łączącym przeszłość z przyszłością ukazaną za pomocą nowoczesnej instrumentacji, wykorzystania współczesnych brzmień orkiestry rozbudowanej do ogromnego składu (zwłaszcza w grupie perkusji).
Głosy ludzkie są tu także jednym ze środków przekazu i ukazana jest tu cała gama ich możliwości – od rytmicznej, psalmodycznej recytacji, aż po koloraturowe arie.
Carmina Burana C. Orffa jest zatem dziełem pod każdym względem ponadczasowym, znanym pod każdą szerokością geograficzną i zapewne znajdzie się w literaturze światowej już na stałe nie tylko ze względu na swe wyjątkowe walory muzyczne, literackie i estetyczne, ale głównie dlatego, że wzbudza w słuchaczach głębokie emocje i pozostawia niezapomniane wrażenia. Jestem przekonana, że tym razem też tak będzie.
Krystyna Swoboda