Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

wtorek, 27-09-2022r., godz. 23:21 kalendarium»
imieniny: Damiana, Mirabeli, Wincentego prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






2009-10-28 / 07:00

Amerykański sen

dodał: Bartek Mazur

Abraham Ravett urodził się w Wałbrzychu w 1947 roku. Gdy miał trzy lata, razem z rodziną wyemigrował do Izraela, potem do Stanów Zjednoczonych. Po 62 latach po raz pierwszy zobaczył miejsce swojego urodzenia. Najpierw jednak spotkał się ze swoją publicznością w Sokołowsku, w powracającym do życia kinie “Zdrowie”.





Abraham Ravett jest bowiem filmowcem, reżyserem, uprawia też fotografię artystyczną oraz wykłada film i fotografię w Hampshire College w Amherst w stanie Massachusetts. Przyjechał do Polski na zaproszenie Centum Sztuki WRO we Wrocławiu. Zorganizowano tam przegląd jego filmów oraz wykłady. Do Sokołowska został zaproszony przez Bożennę Biskupską, szefową Fundacji Insitu, zajmującą się ratowaniem zabytkowego sanatorium dra Brehmera oraz przywracaniem dawnej świetności kinu “Zdrowie”. Celem fundacji jest utworzenie w Sokołowsku Międzynarodowego Laboratorium Kultury oraz Muzeum Krzysztofa Kieślowskiego. Posunięciem nieodparcie naturalnym wydało się zakupienie przez fundację niszczejącego kina, do którego w dzieciństwie uczęszczał (choć częściej korzystał z otworów wentylacyjnych) Krzysztof Kieślowski, mieszkający wówczas z rodzicami w Sokołowsku. W kinie “Zdrowie” zostały już zorganizowane warsztaty dokumentu filmowego pod kierunkiem Roberta Glińskiego, teraz można było zapoznać się z twórczością bardzo cenionego w kręgach awangardy artysty z USA. Abraham Ravett pokazał widzom dwa filmy najbliższe jego sercu. Jeden z nich jest szczególnie wzruszający, a jednocześnie pełen grozy. To opowieść jego matki, która była więźniarką Auschwitz, a gdy zbliżało się wyzwolenie, uczestniczyła w wyniszczającym marszu donikąd – choć według założeń hitlerowców miał to być marsz po śmierć. Toczy się tragiczna opowieść o makabrycznych wydarzeniach, osładzana chwilami drobnymi zdarzeniami dającymi cień nadziei na przeżycie. Opowieść kończy się wraz z naturalną śmiercią matki artysty w 1999 roku – bo obozowy marsz śmierci cudem przeżyła. Abraham Ravett był zachwycony Sokołowskiem, duchowo przygotowywał się również na spotkanie z Wałbrzychem, miejscem swojego urodzenia.

- Zamierzam odwiedzić dzielnicę Nowe Miasto, bo tam mieszkali rodzice, gdy się urodziłem. Nigdy wcześniej nie byłem w Wałbrzychu, to mój pierwszy raz i jestem bardzo wzruszony – przyznał artysta.

Szela









co czytamy we wrześniu
1. Stare zdjęcia: Biały Kami...
2. Festiwalowe lato
3. Foto: Rozpoczęcie lata na...
4. Sprawy romskie
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych