Malowniczo położone góry z reguły przyciągają wędrowców, dla których na szczytach powstają przeznaczone dla nich obiekty. Dzieje się tak w całym kraju i dlatego do niechlubnych wyjątków należy Chełmiec, zbudowana z porfirów góra o wulkanicznej przeszłości, leżąca pomiędzy Wałbrzychem, Szczawnem (do którego administracyjnie należy) i Boguszowem.
Drugi pod względem wysokości (851 m npm.) szczyt Gór Wałbrzyskich nigdy nie stał się, chociaż czyniono nieśmiałe próby, jedną z atrakcji turystycznych naszej części Dolnego Śląska, mimo, że na to od dawna ze wszech miar zasługuje. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni ciągną na szczyt Chełmca grupy piechurów, w tym wielu zwolenników modnego od pewnego czasu nordic walking i kuracjuszy, biegaczy, grzybiarzy oraz kolarzy, ludzi młodych i w wieku podeszłym. Niestety, po żmudnej wspinaczce nie czeka na nich u celu obiekt, w którym mogliby coś przekąsić, napić się herbaty, kawy lub ochłodzić innymi napojami, a nawet przenocować przed dalszą wędrówką.
Szczyt wieńczy jedynie stacja przekaźnikowa z masztem telekomunikacyjnym oraz budowla powstała w 1888 r., której przeznaczenie jest bliżej nieokreślone, a która mogłaby - jak dawniej - spełniać rolę wieży widokowej, z której można by podziwiać Sudety, a także 35 - metrowej wysokości krzyż, będący celem zmierzających tu wiernych. Aż się prosi, by szczyt zagospodarować pod względem turystycznym, zbudować w tym celu nawet skromny obiekt oraz po wycince części drzew utworzyć coś w rodzaju platformy widokowej. Nie ma jednak chętnych do podjęcia takiego przedsięwzięcia, które byłoby z uznaniem przyjęte przez wielu odwiedzających Wałbrzych i jego okolice.
Wiąże się z tym oczywisty postulat pod adresem władz Szczawna Zdroju, które przecież już wielokrotnie dawały dowód swojej troski o turystów, wczasowiczów i kuracjuszy. Chełmiec czeka na ich zainteresowanie i konkretne decyzje. Warto wziąć pod uwagę słowa wywodzącego się ze Szczawna Zdroju (wówczas Ober Salzbrunn) laureata literackiej Nagrody Nobla w 1912 r. Gerharta Hauptmanna i zastanowić się nad nimi: Niedaleki Chełmiec uważaliśmy, jak dzieci, za świętą górę, sądząc, że na niej świat się kończy i że z jej wierzchołka wstępuje się do nieba. Ta osobliwa góra działa na moją wyobraźnię bez ustanku". Dlatego warto o nią zadbać.
Andrzej Basiński