Agnieszka Wieszczek, brązowa medalistka olimpijska w zapasach z Pekinu, nie traci kontaktu z zapasami, chociaż do porodu pozostało już pięć miesięcy. - Jestem na bieżąco ze wszystkim, co dotyczy mojej dyscypliny i nie wypadam z obiegu - zapewnia.
Ostatnio obserwowała uważnie międzynarodowy turniej w Warszawie, Poland Open - Warsaw Cup 2009, zwany małymi mistrzostwami świata.
- Po przerwie na urodzenie dziecka, chcę wrócić do uprawiania zapasów z myślą o igrzyskach w Londynie. Dlatego nie mogę sobie pozwolić na stracenie z oczu najgroźniejszych rywalek. W Warszawie nagrywałam walki Bułgarki Stanki Zlatewej, której zamierzam w końcu dobrać się do skóry, Hiszpanki Maider Undy, z która wygrałam w Pekinie walkę o brąz, Rosjanki Ekateriny Bukiny i Japonki Kyoto Hamaguchi oraz innych - informuje Agnieszka.
Jak wygląda obecnie fizyczna aktywność w jej stanie?
- Na zgrupowaniu w Spale pływałam i jeździłam na rowerze. Teraz jadę do Giżycka, gdzie ograniczę się do lekkich ćwiczeń. A w Poznaniu wykupiłam karnet na wszystkie zajęcia w klubie Citizen Bogumiła Głuszkowskiego i uczestniczę w ćwiczeniach dla kobiet w ciąży. Chodzę tam 6 razy w tygodniu na basen, ćwiczenia z piłkami i na rowerze stacjonarnym - wyjaśnia. Często wspomina niedawny ślub i wesele. - Wszystko udało się znakomicie. Moi świadkowie, Monika Michalik ze swoim chłopakiem, zbierali do puszki datki na naukę studenta z ubogiej, wielodzietnej rodziny, wskazanego przez ks. Antoniego Klupczyńskiego, który asystował przy naszym ślubie. Uzbierali 2300 zł. i 10 euro - cieszy się Agnieszka Wieszczek.
(A.Bas.)