Produkcja prefabrykatów betonowych, laserowa obróbka blach, nowoczesna diagnostyka medyczna, terapia zwierząt, produkcja wafelków z kremem napowietrzanym, wytwarzanie opału z makulatury - to tylko niektóre pomysły dolnośląskich firm na rozwój. W Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej (DIP), odpowiadającej za podział i rozliczanie dotacji unijnych dla przedsiębiorców, rozpoczął się etap oceny projektów inwestycji. Przedsiębiorcy złożyli je w czerwcu w konkursie o dotacje do inwestycji o innowacyjnym dla firmy charakterze. 237 zarejestrowanych w czerwcu wniosków o dofinansowanie pomyślnie przeszło ocenę formalną. Mniej więcej co drugi z nich ma szansę na dofinansowanie: firmy ubiegają się łącznie o 236 milionów, a do podziału jest ponad 114 milionów złotych. Wartość planowanych przez firmy inwestycji to w sumie ponad 581 milionów złotych.
- Wprawdzie w porównaniu z pierwszą, grudniową, edycją tego konkursu zarejestrowano nieco mniej wniosków i o niższej średniej wartości planowanych inwestycji, ale już na tym etapie można powiedzieć, że więcej jest wniosków przemyślanych i staranniej przygotowanych - mówi Barbara Kaźnikowska, dyrektor Dolnośląskiej Instytucji Pośredniczącej.
W konkursie mikro- i małe firmy mogły ubiegać się o dotację wysokości 60 proc. poniesionych wydatków, a firmy średnie o 50 proc. refinansowania. Przy założeniu, że podlegające dofinansowaniu wydatki nie mogły być wyższe niż 8 milionów - mała firma może dostać od Unii Europejskiej aż 4 800 000 zł. O taką wysoką dotację zabiega tylko jedno przedsiębiorstwo, planujące uruchomienie produkcji krzeseł ogrodowych. Najniższa wnioskowana dotacja to "zaledwie" ok. 60 tys. zł. średnia wysokość dotacji, o jaką się ubiegają się firmy jest o ok. 100 tys. niższa niż w pierwszej edycji konkursu na inwestycje innowacyjne.
- Wyraźnie inwestorzy wykazują większą ostrożność w planowaniu wydatków - wyjaśnia dyr. Kaźnikowska - ma to także związek z utrudnieniami w dostępie do zewnętrznych źródeł finansowania: kredytów czy leasingów.
(ara)