W tym tygodniu przejeżdżałem obok stadionu Górnika w wałbrzyskiej dzielnicy Nowe Miasto. Patrząc na puste ulice Żwirki i Wigury oraz Lotników przypomniałem sobie sierpień 1983 roku. Zatłoczony parking przy ul. Mazowieckiej (dziś stoi tam restauracja amerykańskiej sieci fast food), pełno samochodów w całej dzielnicy Nowe Miasto i sznur ludzi ciągnących na stadion oraz stojących w gigantycznych kolejkach przed kasami - to obraz przed meczami piłkarzy Górnika tuż po awansie do ekstraklasy. Wspaniała gra zespołu trenera Horsta Panica, pełne trybuny na każdym meczu i pierwsze miejsce w najwyższej polskiej lidze po rundzie jesiennej. To były czasy! Tymczasem jutro piłkarze Górnika, na dawnym stadionie Zagłębia (sic!), zainaugurują zmagania w III lidze, która w rzeczywistości jest czwartą ligą w kolejności. To jednak wcale nie umniejsza sukcesu naszych zawodników, którzy w pięknym stylu, w trudnych czasach, wywalczyli promocję do wyższej klasy.
Ale wielu kibiców marzy o powrocie naszego zespołu do grona najlepszych w kraju i o meczach o najwyższą stawkę pod Chełmcem. Najważniejsze, że na marzeniach się nie kończy. Część sympatyków biało - niebieskich postanowiła bowiem zrobić co. więcej od przyjścia na mecz i wsparcia dopingiem swoich ulubieńców. Młodzi i ambitni sympatycy Górnika postanowili wspierać swój klub finansowo. I nie chodzi tylko o kupowanie biletów na mecz (wchodzenie na mecze przez płot to okradanie swojego klubu! - grzmią). Fani z Wałbrzycha, wzorem innych kibiców i klubów, powołali do życia stowarzyszenie, którego działalność będzie polega ła na zdobywaniu pieniędzy dla piłkarzy. Górnik Busines Club ma szansę stać się przedsięwzięciem, które może zmienić podejście wielu ludzi do klubu, który przed laty był dumą całego miasta i regionu. Czy oddolna inicjatywa kibiców stanie się panaceum na niedobory w finansowaniu wałbrzyskiego sportu? Teoretycznie są na to szanse. I to bardzo duże. Ale powodzenie tego przedsięwzięcia zależy przede wszystkim od tych, którzy mogą wyłożyć pieniądze. Znajdą się tacy? Kibice zapewniają, że już są. Czas pokaże, czy Wałbrzych potrafi wykorzystać kolejny dobry pomysł. Trzymam kciuki!
Robert Radczak