Wakacje, to trudny okres dla stacji krwiodawstwa w Wałbrzychu. Do punktów pobierania krwi przychodzi około 20 procent mniej dawców. A krwi potrzeba tak samo dużo, a może nawet więcej, niż w innych miesiącach roku.
- Szczególnie boleśnie odczuwamy brak krwi rzadkich grup, O minus, A minus. Takie grupy zdarzają się jedynie u 5 - 7 procent populacji, dlatego, gdy spada pobór, to natychmiast się odbija na zapasach tej krwi, której mamy najmniej. Kilka dni temu potrzebowaliśmy 0 minus i nawet nie było skąd pożyczyć, bo inne centra mają podobne problemy - wyjaśnia Lesław Romaszkan, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Wałbrzychu. Wałbrzyskie centrum obsługuje 31 szpitali na terenie dawnego województwa wałbrzyskiego i jeleniogórskiego. Jest zaopatrywane w krew przez około 30 tysięcy honorowych krwiodawców. W tej dużej grupie jest 7 osób, którym centrum płaci za krew. - Są to osoby, w większości kobiety, posiadające niezwykle rzadkie fenotypy krwi z antygenami, niezbędne do celów diagnostycznych, a przede wszystkim testów serologicznych. Na szczęście same są zdrowe, a przy tym zgadzają się co najmniej raz na kwartał oddać bezcenne 400 mililitrów swojej krwi - mówi dyrektor.
Honorowi krwiodawcy nie są szczególnie rozpieszczani przez służbę zdrowia. Wolny dzień w pracy, możliwość odpisania wartości krwi od podatku, kilka czekolad - to wszystko na co mogą liczyć osoby, przychodzące do punktów krwiodawstwa.
- Ale oddawanie krwi weszło mi już w krew - mówi Teresa Klimas, która przychodzi do centrum w Wałbrzychu już od 16 lat. - Nawet nie bardzo pamiętam, jak to było, kiedy po raz pierwszy oddałam krew. Teraz już się do tego przyzwyczaiłam, to prawie nałóg - śmieje się honorowa krwiodawczyni.
Jolanta Świt oddaje krew od 2 lat.
- Pierwszy raz zetknęłam się z punktem krwiodawstwa w Realu, organizowali taką akcję. A bliska mi osoba kilka dni wcześniej dostała w szpitalu osocze. To mnie zmobilizowało, żeby się w jakiś sposób odwdzięczyć, i tak już przychodzę co jaki. czas - mówi Jolanta Świt.
- Bardzo cennym darem jest także osocze krwi, czyli płyn, w którym pływają krwinki - dodaje Lesław Romaszkan.
Podczas pobierania aparat oddziela osocze od krwinek, które pozostają w organizmie. Ponadto osocze można oddawać nawet raz na dwa tygodnie, bo nie osłabia organizmu tak, jak oddanie pełnej krwi.
- Liczba honorowych krwiodawców w regionie wałbrzyskim od wielu lat utrzymuje się na tym samym poziomie, na szczęście nie maleje. Ale statystyki mówią, że w Polsce na 1000 osób krew oddaje 30. W Niemczech ten wskaźnik wynosi 60 na 1000. Moim marzeniem jest, żeby tak samo było u nas - wyznaje dyrektor Romaszkan.
Szela