Maja Włoszczowska zdobyła niedawno w Kielcach czwarty tytuł mistrzyni Polski w kolarstwie górskim, a następnie przeniosła się za ocean, by koło Quebecu wystartować w zawodach o Puchar Świata.
- Powalczę tam o podium i potraktuję puchar jako przymiarkę do mistrzostw świata w Australii - obiecała nam przed daleką podróżą aktualna mistrzyni Europy.
W holenderskim Zoettermeer Maja trochę się potłukła. Czy zatem w Kanadzie będzie w pełni sił?
- Dam radę, nie było tak źle, chociaż "szlify" nieco mi na rowerze przeszkadzają. Przed wyścigiem w Kielcach masażysta zamroził mi nadgarstek i w końcówce wyprzedziłam Olę Dawidowicz. Wkrótce powinno być wszystko OK. Do Kanady lecę z zamiarem wywalczenia jednego z miejsc na podium, myślę o jego najwyższym stopniu. Będzie to ostre przetarcie przed Mistrzostwami Świata w Canberze, gdzie bardzo chcę wygrać - informuje.
Kto jej może zagrozić na antypodach?
- Do Kanady nie przyjedzie nieprzewidywalna Chinka Chengyuan Ren, a to oznacza, że szykuje się, by ostro powalczyć w Australii, nie będzie też Niemki Sabine Spitz, mistrzyni olimpijskiej z Pekinu, którą pokonałam na ME. Będzie za to zawsze groźna Hiszpanka Margarita Fullana oraz Kanadyjki - Catherine Pendrel i Marie- Helene Premont, która zdobyła Puchar Świata przed rokiem. Ale jestem nastawiona bojowo - zapowiada. Wśród groźnych rywalek do medalu w Australii wymienia też Rosjankę Irinę Kalentiewą. W dotychczasowym dorobku medalowym Mai uzbierało się sporo srebrnych krążków na najważniejszych zawodach. Ale zawodniczka z Cieplic nie nabawiła się "srebrnego" kompleksu, który próbowano jej wmówić.
- W każdych zawodach daję z siebie wszystko i nie w głowie mi kompleksy. Przecież na zakończenie tamtego sezonu wygrałam w Schladming w finałowych zawodach Pucharu Świata. Ale jeszcze do mnie w pełni nie dotarło, że zdobyłam mistrzostwo Europy. To wielka sprawa, a tytuł jeszcze mnie wzmocnił - mówi Włoszczowska.
Na których polskich trasach Maja najbardziej lubi się ścigać?
- Kiedyś w moim rankingu krajowych tras pierwsze miejsce zajmowała Polanica. Ale od pewnego czasu nie organizuje się tam wyścigów. Obecnie najlepiej jeździ mi się w Szczawnie Zdroju i Jeleniej Górze. W ogóle lubię długie podjazdy i zjazdy - wyjaśnia.
Włoszczowska nie tylko rywalizuje na trudnych trasach, ale bierze też udział w akcjach charytatywnych.
- Zaangażowałam się w ogólnopolską kampanię społeczną "Tak łatwo uratować życie" oraz "Pamiętaj o sercu", promującą profilaktykę chorób układu sercowo - naczyniowego, które coraz częściej dotykają dzieci i młodzież. Jestem również ambasadorką konkursu wśród młodzieży "Rowerem po zdrowe serce". Może mój skromny wkład w te kampanie przyda się ludziom, którzy ratują życie innym, a także tym, co postanowili nie dać się chorobom - informuje. Na aukcję pod hasłem "Nie tylko znani kielczanie dzieciom", zorganizowaną przez Fundację "Przyjazny dom dziecka", Włoszczowska ofiarowała swoja koszulkę z Pekinu. Zawodniczka mile wspomina swój udział w specjalnym wydaniu popularnego programu telewizyjnego Roberta Janowskiego "Jaka to melodia?". Maja wykazała się najlepsza znajomością piosenek i pokonała medalistów olimpijskich - ciężarowca Szymona Kołeckiego i wioślarza Michała Jelińskiego. Cała trójka przekazała wygrane pieniądze na pomoc dzieciom.
- To spora satysfakcja wspierać potrzebujących, zwłaszcza najmłodszych - podkreśliła z dumą Włoszczowska.
Andrzej Basiński