Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

wtorek, 27-09-2022r., godz. 23:52 kalendarium»
imieniny: Damiana, Mirabeli, Wincentego prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






2009-07-21 / 06:10

Zmora Sadłonia

dodał: Bartek Mazur

Wałbrzyski bokser Krzysztof Sadłoń, to jedna z wizytówek grupy trenera Zenona Kaczora, trenującej w Ośrodku Społeczno - Kulturalnym przy Spółdzielni Mieszkaniowej Podzamcze. Ostatnio wygrał wyścig z czasem i pokonał zdrowotne kłopoty, by uczestniczyć w najważniejszych dotychczas dla niego zawodach - Mistrzostwach Unii Europejskiej. Niestety, jego w nich udział zakończył się szybko z powodu odnowienia się urazu, który od dawna jest zmorą utalentowanego i sympatycznego zawodnika.





Od samego początku zapowiadał się na wartościowego pięściarza. Zdobył Puchar Polski kadetów, a następnie wywalczył złoty medal Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Później był mistrzem Polski juniorów i młodzieżowym mistrzem kraju. W mistrzostwach Polski seniorów, w kategorii 81 kg zdobywał kolejno brązowy i złoty krążek, a wiosną tego roku - srebrny. Krótko potem z Turnieju im. Feliksa Stamma, imprezy bardzo w Europie prestiżowej, wrócił także ze srebrnym medalem. Ale coraz bardziej dawały mu się we znaki problemy ze zdrowiem, które mogły zniweczyć znakomicie zapowiadający się sezon. Krzyśka od pewnego czasu prześladuje pech. Kontuzja prawej dłoni spowodowała ponad roczną rozłąkę z ringiem. Operacja i zabiegi rehabilitacyjne przywróciły dłoni sprawność, ale było już za późno, by zdążyć na przedolimpijskie turnieje kwalifikacyjne. Jakby tego było mało, pojawiły się nowe problemy, które koniecznie musiał pokonać, jeśli kariera miała się rozwijać zgodnie z oczekiwaniami i ambicjami Sadłonia. Chodziło o częste krwotoki z nosa, które występowały nawet wtedy, gdy nie był trafiony przez rywala. Pojawiały się też po nawet niewielkim zmęczeniu, a poza tym Krzysiek miał kłopoty z oddychaniem przez nos. Utrzymywanie się takiego stanu, groziło przerwaniem walki i przyznaniem zwycięstwa przeciwnikowi. Niepokoiły także kłopoty z prawym okiem. A tymczasem szybkimi krokami zbliżały się Mistrzostwa Unii Europejskiej w Danii . Na szczęście, Krzysiek w porę przezwyciężył przeciwności losu.

- Bardzo pomogli mi lekarze z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej w Warszawie - informuje nasz zawodnik.

- Najpierw zastosowali wypalenie naczyń krwionośnych nosa i udrożnili mi drogi oddechowe. W szpitalu przebywałem trzy dni. Później zajęli się okiem i odnowili pękniętą siatkówkę laserem. Jestem im bardzo wdzięczny. Mogłem szybko wrócić do treningów i przygotowań w ośrodku w Cetniewie. W Danii spróbuję powalczyć o medal - deklarował Sadłoń.

Wrócił z nich niepocieszony i zawiedziony. Odnowienie się dopiero co wyleczonego urazu, zadecydowało o szybkim wyeliminowaniu wałbrzyszanina z turnieju.

- Byłem naprawdę w dużym gazie po leczeniu i chciałem sprawdzić się po operacjach i zabiegach (wysoką formę swojego wychowanka potwierdza trener Zenon Kaczor - dop. red.). Losowanie wyglądało na korzystne dla mnie i droga do finału wydawała się otwarta. Moim rywalem był czarnoskóry Anglik Obed Mbwakongo, wyższy ode mnie, o większym zasięgu ramion i boksujący z dystansu, ale byłem nastawiony bojowo. 40 sekund po pierwszym gongu stało się najgorsze. Lewy prosty Anglika nie był mocny, ale spowodował intensywny krwotok z nosa, co wcześniej często dawało mi się we znaki. Po krótkiej przerwie lekarz zezwolił na dalszy pojedynek. Jednak ponownie wystąpił krwotok i lekarz jeszcze przed wejściem na ring krzyknął: "Koniec walki!". Wszystko trwało 1,5 minuty. Byłem załamany, nie tak wyobrażałem sobie udział w turnieju, do którego byłem dobrze przygotowany, a musiałem się z nim rozstać właściwie bez walki. Jeszcze nie wiem, co było przyczyną krwotoku. Możliwe, że część naczyń nie wzmocniła się jeszcze po zabiegu, do tego doszła adrenalina. Teraz czekają mnie konsultacje w szpitalu, by w przyszłości nie dochodziło już do tak przykrych niespodzianek, a potem obóz kondycyjny w Wiśle oraz w Zakopanem, gdzie kadrę czeka seria mocnych sparingów, m.in. z pięściarzami Ukrainy, Białorusi i Litwy. Dołożę wszelkich starań, by wystąpić na mistrzostwach świata we Włoszech przy końcu sierpnia - zapewnia Sadłoń.

Serdecznie mu tego życzymy.

Andrzej Basiński









co czytamy we wrześniu
1. Stare zdjęcia: Biały Kami...
2. Festiwalowe lato
3. Foto: Rozpoczęcie lata na...
4. Sprawy romskie
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych