Pełnym powodzeniem zakończyła się wyprawa wałbrzyskiego długodystansowca Witolda Radke do włoskiej Pizy na swój 68. maraton (64. zagraniczny), gdzie okazał się najlepszy w swojej kategorii wiekowej M-65. Maraton w Pizie zaliczany jest do światowej klasyfikacji AIMS i został zorganizowany po raz 11. Na starcie w miejscowości Pontedera (jednocześnie odbywał się półmaraton) stanęło 1200 biegaczy z kilkunastu krajów.
- Trasa była niezwykle malownicza i wiodła doliną rzeki Arno, u podnóża pasma górskiego, na którego szczytach usadowiły się średniowieczne zamki. Meta znajdowała się na najbardziej okazałym placu Pizy - Pizza dei Mirafiori, w pobliżu słynnej krzywej wieży i monumentalnej katedry Santa Maria. Warunki dla maratończyków były bardzo ciężkie, gdyż tego dnia temperatura w Toskanii przekraczała 30 st. C. i dawała się we znaki nawet zawodnikom z Afryki - opowiada pan Witold. Zwyciężył Marokańczyk Abdelhafid El Hachlimi w czasie 2:26:38. Radke w klasyfikacji generalnej zajął 182. miejsce z rezultatem 3:49:32 i wygrał wśród swoich rówieśników, stając na najwyższym stopniu podium po raz 11. w swojej karierze. Wyjazd sponsorował mu wałbrzyskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i Towarzystwo Sportowe Wałbrzych. Ich prezesom: Franciszkowi Waśniowskiemu i Edwardowi Kozłowiczowi pan Witold serdecznie dziękuje. Ukoronowaniem tegorocznych występów miał być dla naszego biegacza październikowy start w maratonie w Chicago. Okazało się jednak, że zgłosiło się do niego ok. 45 tys. zawodników i organizatorzy zamknęli wcześniej listę uczestników.
- Wystąpiłem do organizatorów z prośbą o uwzględnienie mojego zgłoszenia, gdyż tylko tego biegu brakuje mi do zdobycia "korony maratonów", którą można się szczycić po pokonaniu pięciu najbardziej liczących się biegów na tym dystansie na świecie - argumentuje Radke.
Andrzej Basiński