Z dawnych miast wojewódzkich obecnego dolnośląskiego tylko prezydent Wrocławia może się poszczycić otrzymaniem absolutorium od rady miejskiej. Pozostali – prezydenci Jeleniej Góry, Legnicy i Wałbrzycha muszą się obejść smakiem. W przypadku Piotra Kruczkowskiego głosy rozłożyły się absolutnie symetrycznie – 12 radnych uznało że absolutorium się należy, dokładnie tyle samo było przeciwnego zdania.
Na sesję nie dotarła jednak radna lewicy, Katarzyna Ukrzewska. Gdyby była i głosowała, niewykluczone, że powtórzyłaby się sytuacja z Jeleniej Góry i Legnicy, gdzie absolutorium dla szefów miast przepadło jednym głosem. A lewica w Wałbrzychu głosowała przeciw. Żaden z prezydentów, łącznie z Piotrem Kruczkowskim, nie chciał tego faktu komentować. Trudno się dziwić, brak poparcia samorządu, z którym musi się współpracować, z pewnością trudno nazwać sukcesem. Zwłaszcza, jeśli jest się przekonanym o dobrym wykonaniu budżetu, jak było w przypadku Piotra Kruczkowskiego. Prezydent Wałbrzycha podkreślał ograniczenie zadłużenia z 48 na 41 mln zł.
- To jest zaledwie ok. 40 procent budżetu, co daje nam pewną swobodę, bo alarm zaczyna się dopiero przy 60-procentowym zadłużeniu. Możemy zaciągnąć kredyt, gdy będzie nam to najbardziej potrzebne, czyli w momencie realizacji inwestycji europejskich – wyjaśnia Piotr Kruczkowski. Dodaje przy tym, że rok 2008 można zaliczyć do udanych w dziedzinie inwestycji. - Hala sportowa na ul. Chopina, dziesiątki wyremontowanych dachów i elewacji, termomodernizacja kilku szkół, to tylko niektóre z naszych działań – wylicza prezydent.
Ale opozycja pozostaje przy swoim zdaniu.
- Budżet nie został wykonany zgodnie z planem, a zaniechanie budowy wodociągu na Poniatowie, w momencie gdy powstawała tam kanalizacja, uważamy za skandal – argumentuje Paweł Szpur z lewicy.
Brak absolutorium nie pociąga za sobą żadnych skutków prawnych, jest to tylko pewna demonstracja polityczna. Uchwała nie została podjęta, nie ma to jednak wpływu ani na sprawowanie funkcji szefa miasta, ani na realizację budżetu.
Szela