Miłość pewnego Holendra do Szczawna Zdroju stała się inspiracją do powstania wystawy, jaką zaprezentowała ostatnio galeria sztuki BWA w zamku Książ.
Kiedy Alicja Młodecka po raz pierwszy ujrzała obraz Andre van der Wendena, od razu - po pierwsze - rozpoznała miejsce w uzdrowisku, utrwalone na płótnie, a po drugie - wiedziała, że obraz namalował artysta holenderski. I tak powstał pomysł próby pokazania wpływów korzeni na twórczość plastyczną. Bo na wystawie, oprócz Andre van der Wendena, który jest z pochodzenia Holendrem i na sposób holenderski pokazuje swoje ulubione uzdrowisko, pokazano twórczość jego brata Jana i jego holenedrskie pejzaże. Jest jeszcze Iśka van Kempen, Polka z pochodzenia, ale od ponad dwudziestu lat mieszkająca w Holandii. I jej polska dusza jest widoczna na obrazach i tkanych przez nią gobelinach. Iśka van Kempen nie maluje wierzb rosnących wśród pól, a u Jana van der Wendena trudno dostrzec wiatraki i łany tulipanów, ale w ich uniwersalnych pejzażach mgliście acz stanowczo prześwituje kraj ojczysty, podobnie jak u Andre van der Wendena malującego Szczawno Zdrój. Wystawie towarzyszyły starannie wydane katalogi - dla każdego artysty odrębny, choć w podobnej szacie graficznej. "Polska - Holandia - wokół krajobrazu", to nie była jedyna atrakcja ostatniego wernisażu w zamkowej galerii. Obok polsko-holenderskich artystów pokazano twórczość artysty de facto polskiego, ale zdradzającego też ścisłe związki z naszym sąsiadem zza Odry i Nysy. To wystawa fotografii "Zakręcony Świat" Piotra Świeszkowskiego.
- Mówiąc językiem młodzieżowym, kręci mnie to co robię, a z drugiej strony wykonanie panoramicznego zdjęcia polega na obracaniu aparatu wokół osi, po prostu trzeba zakręcić aparatem. I tak powstał mój "zakręcony świat" - wyjaśnia artysta.
Ekspozycja pokazuje niezwykłe ujęcia m.in. Wrocławia, Kolonii czy Duisseldorfu, ale można też zobaczyć nowe spojrzenie fotografika na znane wnętrza: Kościoła Pokoju, auli Leopoldina czy sali Maksymiliana w zamku Książ. Podziw budzi ponad dwuipółmetrowa fotografia Ostrowa Tumskiego we Wrocławiu, a także niezwykłe zdjęcia śródmiejskich ulic, wykonane nocą, przy świecących lampach. Widoczne jest znakomite opanowanie warsztatu przez Piotra Świeszkowskiego, który, aby wykonać jedno zadowalające go zdjęcie, robi tysiące ujęć, a potem wybiera to, co najlepsze. I powstaje wystawa "Zakręcony Świat".
Szela