Ponad 280 tys.zł są winne wałbrzyskim wodociągom wspólnoty mieszkaniowe w Jedlinie Zdroju. Dłużnikom grozi odcięcie wody. WPWiK już trzyma rękę na kurkach, do zakręcenia jest jeden krok.
- Podjęcie tej decyzji poprzedziły dziesiątki pism, spotkania i obietnice spłaty należności. Niewiele to pomogło, a dług narastał i to bardzo szybko - wyjaśnia Tomasz Senyk, wiceprezes WPWiK.
Jego zdaniem największą odpowiedzialność za tę sytuację ponosi zarządca jedlińskich nieruchomości, spółka "Jacek i Małgosia".
- Albo zarządca nie przekazywał pieniędzy, które mieszkańcy wpłacali za wodę, albo ludzie nie płacą. Do nas te pieniądze nie dotarły - mówi Senyk.
Szefowa spółki zarządzającej Małgorzata Winiarska odpiera zarzuty o nieterminowe wpłaty, jednocześnie usprawiedliwiając zadłużonych lokatorów.
- Ta sytuacja oznacza, że ludziom po prostu jest bardzo ciężko. Przecież gdyby mieli pieniądze z pewnością nie zalegaliby z opłatami - tłumaczy.
Opowiada też o lokatorach niewpuszczających do domu i nie pozwalających odczytać wodomierza, albo grożącym pobiciem.
- Większość naszego czasu pracy poświęcamy na negocjacje w sprawie zaległości - dodaje Winiarska.
W Jedlinie z powodu niepłacenia za wodę zadłużonych jest 18 wspólnot mieszkaniowych. U niektórych dług wynosi kilkaset złotych, ale kilka bloków musi oddać wodociągom nawet 13 tys. zł. Beata Kasprzak z ul. Warszawskiej przyznaje, że zalega wodociągom ponad 500 zł.
- To dlatego, że nie mam pracy. Prosiłam o rozłożenie na raty, ale tymczasem wywiesili w bloku zawiadomienie, że odetną wodę. Nie wiem, co wtedy zrobię, zwłaszcza że mam chore dziecko - żali się lokatorka.
Jeszcze kilka lat temu odcięcie mieszkańcom wody nie było sprawą prostą, a nawet wręcz zabronioną. Ustawa z 2006 roku dopuszcza taką możliwość, pod warunkiem wskazania punktu poboru wody. Wodociągi wskazują mieszkańcom Jedliny trzy takie punkty, ale niektórzy z pewnością będą do niech mieć spory kawałek drogi. Na razie trwają jeszcze gorączkowe pertraktacje i próby odsunięcia drastycznej decyzji. Ale jedyny ratunek, to po prostu spłata zadłużenia - mówią w wodociągach.
Szela