W tym roku na całoroczne utrzymanie dróg gminnych władze Wałbrzycha zaplanowały 1 milion 600 tysięcy złotych. W połowie lutego okazało się, że zimowe utarczki ze śniegiem i lodem pochłonęły już 1 mln 200 tys.zł.
- Niby mamy jeszcze 400 tysięcy, ale musimy pamiętać, że po pierwsze zima się jeszcze nie skończyła, a po drugie w tej kwocie powinien się jeszcze zmieścić listopad i grudzień tego roku, które też potrafią być śnieżne - martwi się prezydent Wałbrzycha, Piotr Kruczkowski.
Z pewnością nie obejdzie się bez zmian w budżecie, które mogą okazać się bolesne, bo z odśnieżania zrezygnować nie można, więc prawdopodobnie trzeba będzie komuś zabrać, by dołożyć na drogi. Ten sam problem mają oczywiście inne gminy powiatu, zwłaszcza te górzyste. W Głuszycy gmina wydała już na odśnieżanie 90 procent całorocznych zasobów - z 400-stu tysięcy zł, 300 tys. zł poszło już na pługi i piaskarki. W Walimiu jeszcze gorzej - wydano już wszystkie pieniądze.
- Żeby ludzie w gminie mogli normalnie funkcjonować, musieliśmy w nocy wywozić śnieg. Mieliśmy, nawet w mieście, dwumetrowe zwały śniegu - mówi wójt Adam Hausman.
Władze Walimia mają przynajmniej inne korzyści z wyjątkowo śnieżnej zimy. Wreszcie odetchnęli właściciele wyciągów narciarskich. Paweł Dębosz z pensjonatu "Na Stoku" jest zadowolony z tegorocznego sezonu.
- Wprawdzie wielkiego tłoku nie ma, ale wyciąg kręci się bez przerwy. Zamierzamy utrzymywać stok co najmniej do końca marca - mówi właściciel wyciągu. - Zapraszam wszystkich miłośników szusowania i zapewniam, że o tej porze roku gdy w dolinie pada deszcz, to u nas pada śnieg i warunki stają się jeszcze lepsze - dodaje.
Szela