Przełom w sprawie zaginionego rok temu mieszkańca Szczawna Zdroju, Krzysztofa Zielińskiego. Odnalazło się auto, którym mężczyzna się poruszał w dniu, gdy był widziany po raz ostatni. Srebrna toyota rav 4, zamknięta i nieuszkodzona, stała wśród innych pojazdów na osiedlowym parkingu w Świdnicy. Policję powiadomili mieszkańcy pobliskich bloków, zaniepokojeni, że tak cenne auto przez wiele miesięcy stoi zupełnie opuszczone. Funkcjonariusze nie zorientowali się, że auto należało do poszukiwanego od roku mężczyzny. Dowiedzieli się o tym dopiero od brata Krzysztofa, bo to on figurował jako właściciel auta. Dzięki temu będzie można wznowić śledztwo, bo zostało ono już wiele miesięcy temu umorzone. O to ma żal do organów ścigania żona zaginionego, Magdalena Zielińska.
- Uzasadnienie decyzji o umorzeniu śledztwa jest dla mnie nie do przyjęcia. Napisano, że mąż był widziany z inną kobietą pod Kamienną Górą i że prawdopodobnie sam odjechał w nieznanym kierunku. A przecież mieliśmy w tym dniu podpisywać akt notarialny, zostałam w banku żeby pobrać gotówkę. Mąż nigdy by czegoś takiego nie zrobił, żeby mnie zostawić i gdzie. pojechać bez mojej wiedzy. Nie w tej sytuacji - przekonuje Magdalena Zielińska.
Sprawę przejęła Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu. Tam też odnalezione auto zostanie poddane badaniom biologicznym i zapachowym. Równoległe śledztwo, na zlecenie rodziny, prowadzi Krzysztof Rutkowski. Detektyw twierdzi, że prawdopodobnie doszło do zabójstwa. Podejrzewa, kto mógł to zrobić, ale na razie nie dysponuje dowodami.
- Prowadzę obserwację - mówi Rutkowski.
Szela