Joanna Ignasiak, dwukrotna mistrzyni Polski seniorek w jeździe indywidualnej na czas (w sumie zdobyła 25 medali MP na szosie i torze), znalazła się na życiowym zakręcie. Właśnie rozwiązano zawodową grupę Pol - Aqua, której dyrektorem był Ryszard Szurkowski, a w której ścigała się od jej powstania.
- Już wcześniej planowałam rozstać się z kolarstwem, ale likwidacja grupy przyspieszyła moją decyzję. Szkoda, że rozstanie kierownictwa grupy z zawodniczkami nie było honorowe. Po dwóch latach występowania w barwach grupy, nakazano nam telefonicznie zdanie sprzętu, bez oficjalnego pożegnania. Na razie jestem bezrobotna i z każdego miejsca odchodzę z kwitkiem, a przecież żyć trzeba - mówi zmartwiona Joasia.
Utalentowana i urodziwa zawodniczka z podwałbrzyskiej Głuszycy, na którą nie było mocnej na czasówkach, ma poważny problem. - Żal mi startów, emocji podczas wyścigów i radości z odnoszonych sukcesów, a także materialnej stabilizacji, którą zapewniała Pol - Aqua. Teraz chcę ułożyć sobie życie i muszę myśleć o przyszłości. Podjęłam studia magisterskie na Politechnice Opolskiej na kierunku turystyka i rekreacja, co jest kontynuacją moich wcześniejszych studiów licencjackich. Szukam pracy w Internecie, pytam w hotelach i innych ośrodkach, na razie bez rezultatu. Niektórzy tłumaczą odmowę kryzysem, ale chyba na wyrost. A medale i puchary jeść mi nie dadzą - twierdzi bezrobotna mistrzyni. - Ale jestem z natury optymistką i nie tracę nadziei - dodaje.
BAS