Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

środa, 28-09-2022r., godz. 0:39 kalendarium»
imieniny: Libuszy, Wacławy, Wacława prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






2008-12-11 / 10:46

Maratończyk spełniony

dodał: Bartek Mazur

Do 2 listopada br. Witold Radke przebiegł 64 maratony, w tym 60 zagranicznych, każdy w innym mieście. Uczestniczył w największych w Europie biegach na dystansie 42 km 195 m, z maratonem w Londynie na czele. Odwiedził w tym celu 41 stolic na naszym kontynencie. Ale cały czas marzył o Maratonie Nowojorskim, do którego zakwalifikował się w tym roku za pierwszym razem, a nie każdemu chętnemu się to udaje. Znalazł się za oceanem, pobiegł i osiągnął swój najważniejszy sportowy cel. Teraz wytycza sobie następne.





Maraton Nowojorski to impreza gigantyczna, przewyższająca liczbą uczestników nawet igrzyska olimpijskie. W tegorocznym zapragnęło wystąpić ponad 100 tys. zawodników, jednak mogło pobiec ok. 40 tys. ze 110 krajów. Organizatorzy przygotowali się do jego przeprowadzenia perfekcyjnie.

- Jestem dla nich pełen podziwu. Zadbali o najdrobniejsze szczegóły, począwszy od błyskawicznej obsługi zawodników w biurze zawodów, poprzez transport ogromnej rzeszy ludzi na start, rozlokowanie ich na poszczególnych polach startowych, do samego biegu - mówi pan Witold.

Jedynym przykrym dla niego doświadczeniem, było oczekiwanie na start.

- Moją grupę dowieziono na Staten Island o godz. 5.30, a na start mieliśmy wyruszyć o 9.30. Ciemności, temperatura ok. 0 st. C i przenikliwy wiatr od oceanu. Chowaliśmy się w namiotach, próbując się rozgrzać pod kocami i folię. Ale można się było rozgrzać napojami z kuchni polowych. Marzyłem, aby w końcu wyruszyć na trasę - mówi.

Najpierw wystartowali na wózkach sportowcy niepełnosprawni, po nich kobiety legitymujące się najlepszymi wynikami, a wreszcie główna grupa zawodników, którzy w pierwszej fazie biegli różnymi trasami. Połączenie grup nastąpiło dopiero na 8. mili. Głównym elementem początkowej części trasy, był słynny most wiszący Verrazzano Bridge, który co roku wraz z biegnącymi po nim maratończykami jest najczęściej pokazywany w telewizyjnych relacjach.

- Wiatr na moście dawał się szczególnie we znaki, więc chowałem się w środku stawki. Tupot tysięcy nóg powodował wibrację całej konstrukcji. Dokuczliwe zimno rekompensował jednak

wspaniały widok na wysokościowce Manhattanu i Statuę Wolności - opowiada Radke.

Trasa wiodła ze Staten Island przez Brooklyn, Queens, Manhattan, Bronx i z powrotem na Manhattan, a zawodnicy biegli m.in. po 5 mostach. Jeden z nich, Queensboro Bridge, znajdujący się na wzniesieniu, to miejsce, w którym najczęściej dochodzi do kryzysów wśród

biegaczy, ale wałbrzyszanin pokonał ten odcinek bez kłopotów.

- Na pewno pomagał żywiołowy doping ok. 2 mln widzów i występ 120 zespołów muzycznych. Przy takim akompaniamencie zapominałem o zmęczeniu, a podnosiły mnie na duchu zwłaszcza okrzyki: "Brawo Polska!" - zwierza się pan Witold.

Meta znajdowała się w Central Parku, "zielonych płucach" ogromnego miasta.

- Po biegu zamierzałem wrócić do hotelu metrem, ale ponieważ na każdym kroku nowojorczycy gratulowali mi udziału w maratonie, który jest dla nich jednym z ważniejszych świąt, postanowiłem dotrzeć do celu piechotę. Medal, który otrzymałem, nosiłem na piersi, podobnie, jak wielu zawodników, jeszcze przez kilka dni, również podczas przyjęcia z szampanem u konsula generalnego RP w Nowym Jorku - mówi.

Trudno nie wspomnieć o tym, że udział w maratonie kosztował życie dwóch biegaczy. Radke pokazuje specjalny dodatek do "New York Times'a", w którym na wielu stronach, miniaturową czcionką, wydrukowano wyniki tysięcy maratończyków. Z dumą wskazuje na swoje nazwisko i czas. Potem oglądamy wykonane przez niego zdjęcia. Przed biegiem, Empire State Buil- ding, swego czasu najwyższy budynek na świecie, inne wieżowce, kaniony ulic, miejsce po zburzonych wieżach World Trade Center, Radke przed słynną halą Madison Square Garden.

- Występ w nowojorskim maratonie, to dla mnie spełnienie największego sportowego marzenia. Przeżyłem wspaniałe chwile, które będę długo wspominał. Był to 65. maraton w roku moich 65. urodzin. Teraz kolej na realizację innych celów. Bardzo bym chciał pobiec w Azji i Ameryce Południowej, myślę o maratonach w Tokio i Rio de Janeiro – kończy swoją opowieść Radke.

W 39. ING New York City Maraton zwyciężył Brazylijczyk Marilson Gomes dos Santos w czasie 2:08:43, a wśród kobiet Angielka Paula Radcliffe z rezultatem 2:23:56. Radke zajął 8861. miejsce w klasyfikacji generalnej i 15. w kategorii wiekowej M-65 (startowało w niej ponad 300 zawodników). To spore osiągnięcie wałbrzyszanina. Witold Radke mógł zrealizować swoje marzenie dzięki pomocy sponsorów. Oto oni: Camela S.A., PAKT Sp. z o. o., WAMAG S.A. Ich prezesom: Januszowi Semczukowi, Bożenie Niewiedział i Andrzejowi Płonce nasz maratończyk serdecznie dziękuje. Wyrazy wdzięczności kieruje także pod adresem dr Romana Szełemeja oraz państwa Marii i Adama Mudy, którzy bardzo pomogli w organizacji wyjazdu.
===reklama==









co czytamy we wrześniu
1. Stare zdjęcia: Biały Kami...
2. Festiwalowe lato
3. Foto: Rozpoczęcie lata na...
4. Sprawy romskie
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych