Wspólnota Samorządowa Biały Kamień – Konradów do tej pory słynęła w Wałbrzychu z działalności na rzecz lokalnej społeczności. Teraz jednak stała się polem walki. Pod koniec października 8 członków Rady Wspólnoty Samorządowej Biały Kamień – Konradów złożyło rezygnację z działalności społecznej w tym ciele. Powód? Jest ich kilka. W pisemnych rezygnacjach podnoszony jest brak możliwości realizowania swoich pomysłów oraz bezwzględna dominacja przewodniczącego Ryszarda Nowaka.
- To jest działanie sterowane przez kogoś, ponieważ wszystkie pisma mają podobną treść - uważa przewodniczący. - Nie zamierzam jednak komentować tych pomówień, a osoby, które będą je rozpowszechniać, pozwę do sądu!
Tymczasem z formalnego punktu widzenia wspólnota na Białym Kamieniu przestała istnieć.
- Statut przewiduje, że Rada Wspólnoty Samorządowej składa się z 15 osób i pracuje kolegialnie - wyjaśnia Magdalena Kocur, sekretarz miasta Wałbrzycha. - Uchwały rada podejmuje większością głosów przy obecności 8 osób. Wobec rezygnacji większości członków, rada wspólnoty na Białym Kamieniu przestała istnieć, co rodzi wiele problemów prawnych. Pierwszym jest odpowiedzialność za funkcjonowanie siedziby wspólnoty przy ul. Andersa.
- Dziś nie ma prawnego opiekuna, a działa tam przecież świetlica środowiskowa, spotykają się tam kuratorzy sądowi, dyżurują miejscy radni oraz spotykają się zbowidowcy. W poniedziałek spotkamy się z radnymi Komisji Statutowo - Regulaminowej rady Miejskiej Wałbrzycha by omówić sposób zabezpieczenia tego obiektu. Kolejnym problem jest sama rada wspólnoty Biały Kamień - Konradów.
- Wybory do wspólnot zaplanowane są na 10 kwietnia przyszłego roku. A statut mówi, że wyborów uzupełniających nie organizuje się na pół roku przed końcem kadencji - dodaje Magdalena Kocur.
Jest także polityczne tło walki o wspólnotę na Białym Kamieniu. Ryszard Nowak, który jest także radnym miejskim, popadł w konflikt z władzami miasta po tym, jak najpierw wsparł, a potem stanął na czele protestu kobiet, które nielegalnie zajmowały mieszkania komunalne. W jego ocenie obecna sytuacja we wspólnocie to polityczny odwet. Tymczasem działacze Platformy Obywatelskiej uważają, że to radny Nowak stoi za próbą zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.
- To bzdura! - oburza się Ryszard Nowak.