W Wałbrzychu znów pojawili się gospodarze domów. I choć ich zadaniem będzie opiekowanie się klatkami schodowymi, to jednak nie została im dana aż tak wielka władza, jaką miał despotyczny Stanisław Anioł z serialu „Alternatywy 4”.
Pod koniec ubiegłego roku, podczas jednego z posiedzeń zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej Podzamcze, zrodził się ciekawy pomysł. Władze największej wałbrzyskiej spółdzielni postanowiły poszukać wśród mieszkańców osiedla osób chcących zostać opiekunami klatek schodowych.
- W tej chwili mamy około 70 opiekunów klatek schodowych. Nawiązany został z nimi kontakt i poczyniono pierwsze wspólne ustalenia. W lutym będą kontynuowane prace związane z dalszymi spotkania-mi z tymi opiekunami. Zamierzamy również uzupełnić braki ilościowe wśród gospodarzy, zatem wciąż poszukujemy osób chcących pomagać swoim sąsiadom – wyjaśnia Tadeusz Choczaj, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Podzamcze.
Kto może zostać swoistego rodzaju dozorcą w swoim budynku ? Władze spółdzielni przekonują, że na ochotników najczęściej zgłaszają się ludzie, którzy w danym wieżowcu znajdują uznanie w oczach swoich sąsiadów. Zapytani przez nas mieszkańcy osiedla różnie komentują ideę wprowadzania opiekunów klatek schodowych.
- Myślę, że jeżeli ktoś ma coś zepsuć na klatce schodowej, to i tak zepsuje. Żaden dozorca nie jest wstanie upilnować wszystkiego, co dzieje się na klatkach schodowych - mówi jeden z mieszkańców Podzamcza.
- Dla mnie to dobry pomysł. Jest mnóstwo spraw do załatwienia, z którymi młodzi ludzie nie mają czasu się zwrócić do spółdzielni, ponieważ pracują. Znam dużo osób starszych, które deklarują chęć dopilnowania tego, by na klatce panował ład i porządek – wyjaśnia młoda mieszkanka bloku przy ulicy Grodzkiej.
Na wałbrzyskim osiedlu Podzamcze, w blokowiskach, spraw do załatwiania na bieżąco jest wiele. Pierwsi opiekunowie klatek przychodzą do siedziby spółdzielni z różnymi uwagami.
- Nie są obce sprawy związane z działaniem grzejników na korytarzach, funkcjonowaniem i zamykaniem piwnic, strychów, suszarni. Dużo uwag dotyczy także zakłócania spokoju podczas tak zwanej ciszy nocnej. To są normalne problemy, z którymi na co dzień spotykają się mieszkańcy – wymienia Tadeusz Choczaj.
Jak na razie osoby, które na ochotnika zgłosiły się do rozwiązywania problemów w imieniu swoich sąsiadów robią to za darmo. Władze spółdzielni zastanawiają się nad możliwością wynagradzania społeczników. Pieniądze dla dozorców i opiekunów klatek schodowych być może trafią do rąk aktywnych mieszkańców w drugiej połowie tego roku.
Norbert Grabowski