Po zdobyciu Korony Maratonów, Witold Radke pobiegł w hiszpańskim San Sebastian, gdzie odbył się ostatni w tym roku z renomowanych europejskich maratonów, zaliczanych do klasyfikacji AIMS, a zarazem ostatni tegoroczny maraton wałbrzyszanina.
- Tym razem wrażenia turystyczne górowały nad sportowymi. W stolicy Kraju Basków, do której podróżowałem pociągiem, dwukrotnie autobusem i tyleż razy samolotem, znalazłem się w wyjątkowo malowniczym miejscu, u stóp wzgórz z zabytkowymi zamkami (jeden z nich z XIV wieku) i ogromnym posągiem Chrystusa Króla, nad piękną Zatoką Biskajską, wokół której bulwarem nad szeroką plażą wyznaczono część trasy maratonu.
To jedno z najpiękniejszych, o ile nie najpiękniejsze z miejsc, w których startowałem. Start wyznaczono na Avenida de Madrid, głównej arterii San Sebastian, a meta znajdowała się na stadionie o oryginalnej architekturze, niegdyś arenie lekkoatletycznych ME juniorów. Obok położony jest welodrom, jeden z obiektów, na którym odbywały się kolarskie mistrzostwa świata w 1973 roku, kiedy to Szurkowski wywalczył złoty, a Szozda srebrny medal. Organizatorzy ustalili wyśrubowany limit czasu – 4:40 godz., najbardziej rygorystyczny spośród moich dotychczasowych startów. Nie był to więc maraton dla „człapaków”, którzy bez większych ambicji tylko zaliczają ten dystans i należało się mocno starać, by nie zostać zgarniętym przez specjalny autobus na końcu stawki – opowiada Radke.
Wystartowało 3042 biegaczy. Pogoda była sprzyjająca dla biegaczy (ok. 10 st. C., ale chłodu się nie czuło), chociaż czasami siąpił deszcz. Pierwszy metę z rezultatem 2:10:43 osiągnął Rafael Borrego Iglesias, najlepszy obecnie hiszpański maratończyk który wyprzedził m.in. silnych Kenijczyków. Radke zajął 1912. miejsce z czasem 3:49:23. Znalazłby się nieco wyżej, gdyby nie incydent na 5. kilometrze, kiedy to zgubił przymocowaną do pasa butelkę z napojem, po która musiał się wrócić. Co ciekawe: startujących nie podzielono na poszczególne kategorie wiekowe, a do weteranów zaliczono już zawodników…35-letnich.
Był to 67. zagraniczny maraton wałbrzyszanina i piąty w Hiszpanii. Poprzednio biegł tam w Madrycie, Barcelonie, Sewilli i Walencji. O tym, jakimi nacjonalistami są Baskowie, przekonał się m.in. podczas poszukiwania bazy maratonu. Część ulic nosi nazwy baskijskie, różniące się od tych na mapie, a już wręcz kabaretowo wygląda gazetowa strona z wynikami maratonu, którą pokazał mi pan Witold. Zaczynają się od…trzeciego miejsca, potem jest …szóste, ósme itd. do końca strony, gdyż redakcję interesowały… jedynie rezultaty biegaczy baskijskich! Po powrocie do kraju Radke zdążył niemal w ostatniej chwili na obchody Barbórki, w której uczestniczył jako były górnik. Z wykształcenia jest magistrem inżynierem górnikiem i pracował niegdyś w kopalnianym dozorze.
- Chociaż górnictwo węglowe w Wałbrzychu to już przeszłość, spotkałem się ze starymi znajomymi na tradycyjnej biesiadzie – mówi Radke, który serdecznie dziękuje sponsorom wyjazdu do San Sebastian: Zdzisławowi Sommerfeldowi z restauracji „Magdalenka” oraz Grupie Ek’s Polska Piotra Eka – w obu przypadkach z Boguszowa – Gorc.
Andrzej Basiński