Mieszkańcy Wałbrzycha nie mogą się otrząsnąć po śmierci 23-letniego Damiana, zabitego kilka tygodni temu nożem przez 44 – letniego mężczyznę, po wyjściu z dyskoteki na Piaskowej Górze.
Jak nas poinformował nadkomisarz Jerzy Rzymek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu , motywem zbrodni był konflikt dotyczący rozliczenia finansowego sprzed roku. Ofiara zmarła na stole operacyjnym, a napastnik został kilkanaście godzin później tymczasowo aresztowany. Sprawę bada teraz prokuratura. Szczególnie zszokowani są wałbrzyscy kolarze, w treningach których uczestniczył podejrzany o zabójstwo mężczyzna.
- Znaliśmy go od pewnego czasu jako „taryfiarza”. Jak się okazało, podczas kolejnego treningu dołączył do nas siedem godzin po zabójstwie. Nic nie wskazywało, że może być sprawcą tak okrutnej zbrodni. Gdy podczas jazdy zapytaliśmy, czy mu „noga podaje”, powiedział tylko, że miał ciężką noc, ale przez myśl nam nie przeszło, że nie chodzi o trudy jego profesji, a o to tragiczne zdarzenie – relacjonują wstrząśnięci.
Wśród nich są dwaj kolarze lubiący ekstremalne sportowe wyzwania.
- Ciągle przeżywam szokującą wiadomość i konfrontuję ją ze spokojnym zachowaniem na treningu „taryfiarza” – mówi Erwin Siodłak, medalista maratonów szosowych o Puchar Polski oraz dwukrotny uczestnik alpejskiego wyścigu La Marmotte i zdobywca na nim Brevet d’ Argent - Srebrnego Certyfikatu (szczyci się także jednorazowym pokonaniem 1008 km podczas Ultramaratonu Imagis Tour ze Świnoujścia do Ustrzyk).
Nie może również dojść do siebie Henryk Fortoński, który posługując się protezą lewej nogi wyjeżdża na długie wyprawy rowerowe po Europie, a niedawno powrócił z włoskiej Foggii, miasta partnerskiego Wałbrzycha on też ma sukcesy w maratonach o PP i - podobnie jak Siodłak - pokonał jednorazowo ponad tysiąckilometrową trasę).
– Nie mieści mi się to wszystko w głowie – powtarza zbulwersowany.
Andrzej Basiński