Jesienią, kiedy ludzie zaczynają palić w piecach – albo ogrzewać swoje mieszkania innymi sposobami - nie ma dnia, żeby straż pożarna nie jechała do niebezpiecznych zdarzeń, spowodowanych niewłaściwą eksploatacją urządzeń grzewczych.
- Lokatorzy, przez nieświadomość i krótkowzroczne oszczędności, narażają życie – mówi Paweł Kaliński z Państwowej Straży Pożarnej w Wałbrzychu. Najczęściej występująca nieprawidłowość, to nieszczelność przewodów kominowych. Zostaje ona na czas wykryta, jeśli właściciele budynków przeprowadzają kontrole zgodnie z obowiązującymi normami.
- Przewody dymowe i wentylacyjne, a także urządzenia grzewcze, wymagają przeglądu co najmniej raz w roku. Kominy odprowadzające spaliny z pieców węglowych powinny być czyszczone raz na kwartał, a z pieców gazowych i olejowych – dwa razy w roku – wylicza Paweł Kaliński.
To zadanie spoczywa na właścicielach budynków, czy też domów jednorodzinnych.
- Po każdej naszej akcji upominamy mieszkańców, że nie dopełnili obowiązku. Mamy też prawo nałożyć mandat – ostrzega strażak.
Kolejny błąd, popełniany przez lokatorów, to dokładne uszczelnienie mieszkania, plastikowe okna, zasłanianie kratek wentylacyjnych.
- To idealne warunki do ulatniania się tlenku węgla, śmiertelnie niebezpiecznego gazu, absolutnie bezwonnego i bezbarwnego. Powstaje wówczas, gdy w pozatykanym mieszkaniu brakuje tlenu do prawidłowego procesu spalania – wyjaśnia Kaliński.
Nad modą na szczelne, plastykowe okna ubolewa też mistrz kominiarski, Jerzy Siara.
- Ludzie siedzą jak w puszce, zupełnie nie zdają sobie sprawy, że narażają życie – mówi kominiarz. - Czasem należałoby wręcz zainstalować dodatkową kratkę wentylacyjną, zamiast zatykać tę jedną – podkreśla Paweł Kaliński. Ryzykowne jest palenie w piecach czym popadnie.
- Ostatnio zostaliśmy wezwani do mieszkania, gdzie w piecu znaleźliśmy gumolit i stare ubrania – mówi strażak.
W takich sytuacjach często dochodzi do zapalenia się sadzy w kominie.
- Ugaszenie takiego pożaru jest niezwykle trudne, bo tutaj nie można użyć wody – tłumaczy Kaliński.
Strażacy doradzają, oprócz przestrzegania podstawowych zasad prawidłowego użytkowania ogrzewania, zaopatrzenie domu w autonomiczne czujniki dymu, a także wykrywacze tlenku węgla.
- Za 200 – 300 zł możemy sobie kupić 100-procentowe bezpieczeństwo – mówi Kaliński.
Szela