Dobiegł końca składający się z 11 wyścigów maratonów szosowych o Puchar Polski. Spory sukces odniósł wałbrzyszanin Wacław Byczkowski, plasując się w klasyfikacji końcowej na drugim miejscu w kategorii M5.
Wartość jego osiągnięcia podkreśla fakt, iż zawodnik wałbrzyskiego MZB dopiero drugi sezon ściga się w maratonach, do udziału w których namówili go Erwin Siodłak i Henryk Fortoński. Jego równą, wysoką formę ilustrują rezultaty ostatniej fazy imprez wspomnianego cyklu. Zwyciężył na trasie 3. „Pętli Beskidzkiej” w Istebnej, której 230-kilometrowa trasa prowadziła także przez Słowację, wygrał 3. Gorzowski Maraton Rowerowy (242 km) oraz Supermaraton Klasyk Kłodzki (240 km) z metą w Zieleńcu, był drugi w 4. Kołobrzeskim Bicykl Maratonie (264 km) oraz stanął na najwyższym stopniu podium w Iławskim Supermaratonie Rowerowym Jeziorak Tour (241 km) w Iławie i kończącym cykl wyścigów I Międzynarodowym Bieszczadzkim Supermaratonie szosowym „Green Cyklo Bies” z metą w Polańczyku. Byczkowski zwyciężył na dystansie 150 km.
- Miałem spore szanse na zwycięstwo w „generalce”. Szkoda, że dwukrotnie pomyliłem trasę w rozpoczynającym cykl maratonie w Trzebnicy, ale mimo to odrobiłem straty i przyjechałem jako trzeci. Z kolei w Lesznie byłem osłabiony, gdyż przechodziłem grypę jelitową. Ale zdecydowałem się na start na krótszym dystansie 160 km, co pozbawiło mnie trochę punktów. Nawet zwycięstwo na najdłuższym dystansie w Polańczyku nie dawało mi wygranej po 11 wyścigach, więc postanowiłem pojechać na krótszym dystansie, ale i tak strome podjazdy mocno dały mi w kość. Ale nabrałem doświadczenia i wiele się nauczyłem. W przyszłym roku wystartuję po puchar – deklaruje pan Wacław. Uczestnictwo w wyścigach pucharowych wiąże się z koniecznością dysponowania dobrym sprzętem, odżywkami i pieniędzmi na podróże do odległych krańców Polski. Może po ostatnim sukcesie MZB postara się o znaczniejszą pomoc finansową dla swojego pracownika, który z dumą nosi na koszulce logo firmy?
Andrzej Basiński