Większość z nich ma kilkoro dzieci, a niektóre są w ciąży. Teraz mieszkają i głodują w biurze jednego z wałbrzyskich radnych, który stanął po ich stronie. Miasto zdecydowało się na odcięcie prądu i wody ponieważ w Wałbrzychu na ,,dziko,, zajętych jest prawie 400 mieszkań.
A my chcemy odzyskać te lokale - przekonuje wiceprezydent Mirosław Bartolik i dodaje, że miasto chce pomóc. Alternatywą jaką zaproponowało miasto jest dom pomocy Fundacji Tarkowskich. Kobiety do ośrodka iść jednak nie chcą. Zawiadomiły za to prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez prezydenta miasta. Tymczasem krzykiem i płaczem zakończyło się spotkanie prezydenta z głodującymi kobietami. To Piotr Kruczkowski przyjechał do nich, konkrenie do biura radnego.
Spotkanie trwało zaledwie 10 minut. Radny Ryszard Nowak, który reprezentuje głodujące kobiety, powiedział po nim, że do ratusza nikt się nie wybierze. Za to do Wałbrzycha pod magistrat wybiera się w czwartek Polska Partia Pracy i Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80". O godzinie 13 mają przeprowadzić demonstrację, która, jak piszą w przesłanym nam komunikacie będzie wyrazem poparcia dla rodzin, które decyzją władz miasta pozbawione mają zostać ,,bez dachu nad głową,,
Jak przypomina Ewa Frąckowiak rzecznik prasowy prezydenta Wałbrzycha na terenie gminy 364 lokale zajęte są samowolnie. Tzw. "dzicy" lokatorzy nie mają prawa do tych lokali co oznacza, że
wszystkie media w tych pomieszczeniach podłączane są bezprawnie.
Jak tłumaczy magistrat odłączenie mediów jest wynikiem wprowadzonego w życie w styczniu 2008 roku "Regulaminu przeciwdziałania samowolnym zajęciom wolnych lokali wchodzących w skład zasobu gminy". Do tej pory odcięto media w kilkunastu takich lokalach, a co za tym idzie w ten sposób odzyskano 7 lokali gminnych, z których nielegalni lokatorzy wyprowadzili się dobrowolnie.