W sobotę Górnik rozgrywał mecz ze swoim imiennikiem ze Złotoryi. Spotkanie to nie przypominało wcześniejszych rozgrywanych z udziałem naszej drużyny. I choć sytuacji do zdobycia gola nie brakowało, gorzej było z wykończeniem. W pierwszych minutach niewykorzystane 'setki' trochę zdekoncetrowały naszych piłkarzy i zaczęły denerowować kibiców. Do tego dołożyć można sędziów, którzy minęli się z powołaniem i recepta na słabszą postawę gotowa. Jak mówią niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak było i w tym spotkaniu. Po serii przestrzelonych piłek do głosu na chwilę doszli goście i gola Jaroszewskiemu strzelił Michalski ze Złotoryi. Jeszcze nasi piłkarze reklamowali sytuację, ale sędzia bramkę uznał. To tylko podziałało na naszych jak płachta na byka, chwilę później strzelili dwa gole w odstępie minuty i na przerwę schodzili wygrywając 2:1.
W drugiej połowie wałbrzyski Górnik już znacząco przeważał, choć były momenty w których mógł stracić bramkę. Słabiej grającego niż zwykle Tobiasza zmienił Rytko, a Konarskiego Moszyk. Aktywny Wepa strzelił bramkę na 3:1, a właśnie Moszyk ładnym strzałem ustalił wynik meczu na 4:1. W Prochowicach z Polonią Trzebnica przegrała Prochowiczanka i mamy już nad nią 9 punktów przewagi w tabeli.
Chwilę po meczu jeden z kibiców zaczepiał przyjaźnie piłkarzy ze Złotoryi pytając: "I co? Przyjechaliście pograć i Górnik strzelił Wam 4 bramki". Na co jeden z graczy odpowiedział: "Nie ma co mówić, ale awans się Wam w tym sezonie należy".
fot. Kazik
W przyszłej kolejce gramy z Lechią w Dzierżoniowie. Tradycyjnie zapowiedź pod koniec tygodnia.