Nasz Wałbrzych - niezależny portal miejski

wtorek, 27-09-2022r., godz. 23:20 kalendarium»
imieniny: Damiana, Mirabeli, Wincentego prezent»
zobacz swój horoskop na dziś»
pogoda w serwisie Onet.pl»
Interesuje Cię reklama w portalu? Zadzwoń 513-356-714






2012-07-22 / 00:59

Alicja Młodecka: 30-lecie pracy zawodowej

dodał: Wojciech Klas

Wojciech Klas: Zbliża się Pani jubileusz trzydziestolecia pracy. Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom w jaki sposób znalazła się Pani w wałbrzyskiej BWA?
Alicja Młodecka: Urodziłam się w Wałbrzychu, a studia ukończyłam we Wrocławiu. Jeszcze przed obroną pracy magisterskiej intensywnie poszukiwałam pracy i trafiłam do nowo utworzonej w Wałbrzychu służby konserwatorskiej. Tam spotkałam Pana Tadeusza Dereja, ówczesnego wojewódzkiego konserwatora zabytków, który zainteresował możliwością współpracy z kolejnym historykiem sztuki. Mój mąż w tym czasie pracował w Porcie Północnym w Gdańsku, więc pojechałam do niego, z małym dzieckiem. Okazało się, że mój zawód jest bardzo pożądany i mogę dosyć łatwo otrzymać również w tym mieście pracę. Jednak w Wałbrzychu otrzymałam większe możliwości socjalne m.in. żłobek dla dziecka, przedszkole oraz możliwość otrzymania mieszkania - co nie było sprawą bagatelną! Powszechnie wiadomo, że jestem patriotką lokalną, stąd decyzja o powrocie do rodzinnego miasta. Najpierw pracowałam jako pracownik merytoryczny, następnie w wyniku zbiegu różnych okoliczności zostałam awansowana na kierownika Biura Dokumentacji Zabytków, a potem pełniłam obowiązki Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Wałbrzychu. 2 września 1982 roku Wojewoda Wałbrzyski powołał mnie na stanowisko dyrektora Biura Wystaw Artystycznych w Wałbrzychu przy ulicy Sienkiewicza 8. Przez pół roku uczyłam się funkcjonowania instytucji kultury i intensywnie zapoznawałam się ze sztuką nowoczesną, ponieważ z wykształcenia jestem historykiem sztuki – specjalistą od historii sztuki Dolnego Śląska. Pracownicy naukowi Uniwersytetu Wrocławskiego bardzo zadbali aby posiadać umiejętność korzystania z literatury fachowej, zatem szybko i sprawnie zorientowałam się w nurtach, tendencjach i kierunkach polskiej sztuki nowoczesnej. Przez pierwszy rok mojej pracy, pracownicy merytoryczni mieli tzw. „wolną rękę” w podejmowaniu decyzji wystawienniczych.
W.K.: Jaką rangę miała wtedy BWA?
A.M.: Przejęłam galerię, która była galerią prowincjonalna, ograniczoną niewielką powierzchnią ekspozycyjną, nie wyposażoną w etalaż i mało ambitnym planem wystawienniczym. Zaczęłam poszukiwać takich postaw twórczych w środowisku ogólnopolskim aby podnieść poziom wystawienniczy. W zakresie wystawiennictwa ważne jest także prezentowanie prac artystów ze środowiska lokalnego. Równie ważne, jak nie najważniejsza jest stała edukacja dzieci, młodzieży i dorosłych, aby umożliwić odbiór profesjonalnej sztuki. Te podstawowe zadania zapisane są w statucie, od początku działalności BWA.
W.K.: Jak wygląda wybór autorów i ich dzieł na wystawę?
A.M.: Najistotniejsza jest sztuka i jej przesłanie, jak również zainteresowanie publiczności. Trzeba znać potencjalnych odbiorców sztuki, ważna jest analiza społecznych potrzeb. Najgorsze co może się przytrafić galerii to brak odbiorców. Każdy artysta tworzy dla widza, słuchacza. Zawsze jest to rozmowa między artystą a widzem, słuchaczem. Osoba decydująca o planie wystawienniczym nie może opierać się na własnych gustach i kryteriach, szczególnie estetycznych. Musi prezentować sztukę obiektywnie. Prywatne spojrzenie może być realizowane jedynie przez prywatną galerię, ale nie publiczną. Aby zrozumieć sztukę, należy dzieło przeanalizować. Sztuka nie może być estetycznie i społecznie obojętna. Każda prezentacja bezwzględnie powinna nieść głębszy sens, niż tylko wizualny.
W.K.: Czy trudno jest dotrzeć do odbiorcy?
A.M.: Prawdziwa sztuka zawsze znajdzie odbiorcę, a nieprawdziwa nie zainteresuje.
W.K.: Czy przeniesienie BWA do centrum jest dobrym pomysłem?
A.M.: Bardzo chciałabym otworzyć filię w centrum, natomiast zachować główną siedzibę w Zamku Książ, ponieważ to Zamek daje szansę na pozyskiwanie sponsorów. Średnia frekwencja w Zamku wynosi 200 tysięcy zwiedzających i zależy mi na tym żeby zainteresować widza i właściwie promować potencjał intelektualny Wałbrzycha. To właśnie w komnatach zamku udało nam się zrealizować wielkie przedsięwzięcia jak np. wystawę ikon Jerzego Nowosielskiego i archetypów, czy też wystawę Republika Bananowa – Ekspresja Polska lat 80. Filia w centrum miasta jest potrzebna dla zintensyfikowania działań edukacyjnych na rzecz dzieci i młodzieży. W chwili obecnej zauważyłam zmniejszoną frekwencję dzieci i młodzieży ze szkół wałbrzyskich, gdyż wiąże się to z całodziennym opuszczeniem zajęć szkolnych. Poprzednio, kiedy galeria mieściła się w centrum miasta, klasy przychodziły na przerwie, zajęcia trwały godzinę lekcyjną a następnie wracały do szkoły. Na wystawie Arcydzieła Malarstwa Polskiego z kolekcji Lwowa, było dużo szkół z regionu powiatu wałbrzyskiego i Dolnego Śląska. Natomiast wałbrzyscy uczniowie nie byli obecni na tym wielkim wydarzeniu. Na wystawie oryginalnych prac Norblina sprowadzonych z Muzeum w Winnicy (Ukraina) przyjechało mnóstwo szkół – oprócz wałbrzyskich, za wyjątkiem uczennic z Liceum Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu.
W.K.: Jaka była według Pani najważniejsza wystawa?
A.M.: Zdecydowanie wystawa twórczości Jerzego Nowosielskiego. Wielki człowiek, wielki artysta. Wystawa była zrobiona z rozmachem. Do tego dobraliśmy ikony od XVI wieku wypożyczone z najważniejszych muzeów narodowych na Ukrainie, na których uczył się „pisać” profesor Nowosielski. Na wybranych typach ikonograficznych pokazaliśmy ewolucję malarstwa sakralnego na przestrzeni stuleci. Najbardziej frekwencyjną wystawą była wystawa twórczości Jacka Malczewskiego z kolekcji Lwowskiej Galerii Sztuki we Lwowie. Sprzedaliśmy dwadzieścia osiem tysięcy biletów w 28 dni wystawiennicze. Najbardziej intrygującą była wystawa ekspresjonizmu polskiego z lat 80- tych XX wieku. Ta prezentacja polskiej sztuki politycznie i społecznie zaangażowanej wzbudziła olbrzymie zainteresowanie również profesjonalnych dziennikarzy, zajmujących się krytyką sztuki. Artykuły – recenzje z tej wystawy, ukazały się we wszystkich najważniejszych periodykach w zakresie sztuki, ale także w popularnych gazetach codziennych w Polsce i Europie.
W.K.: A jakie były największe wpadki?
A.M.: Opowiem o najbardziej „tragicznej” historii. Miała się odbyć wystawa pt. „Piękny Lwów”. Transport z Lwowa do Wałbrzycha, nieszczęśliwie odbył się w noc śmierci papieża Jana Pawła II. Samochód ze zbiorami ukraińskimi dojechał do Wrocławia i nastała cisza. Po trzech godzinach milczenia nie wytrzymałam i pojechałam do Książa. Zamek był już ciemny, wszędzie rozwieszano kiry. Nagle otrzymałam wiadomość, że policja doprowadziła samochód transportujący pod bramę książańską. Włosy stanęły mi dęba! Okazało się, że kierowcy tira skutecznie zgubili pilota we Wrocławiu. Dodatkowo rozładował się im telefon komórkowy, więc pilot z nimi kontaktu nie miał. Zdenerwowany pojechał na najbliższy posterunek policji i zgłosił zaginięcie tira ze zbiorami. Wrocławscy policjanci odnaleźli śpiących kierowców i zapewnili konwój do samego Wałbrzycha. To była najdramatyczniejsza noc w moim życiu. Najbardziej zabawna sytuacja, z jaką się zetknęłam, była związana z prezentacją sztuki skandynawskiej. Przyjechała Pani ambasador Królestwa Szwecji. Była pierwszy raz w zamku i chciała koniecznie zwiedzić ten wspaniały zabytek. Nastąpiło otwarcie wystawy, a pani ambasador nadal nie było – zgubiła się w tych przepastnych komnatach. Szukaliśmy jej godzinę czasu - tak długo i samodzielnie poznawała Zamek.
W.K.: BWA to nie tylko wystawy. To także archiwum i biblioteka.
A.M.: Wiele osób bagatelizuje sprawę archiwum BWA. Nasza instytucja jest jedną z niewielu w Wałbrzychu, które kreują nowe wartości, a więc tworzą historię regionu. Zatem wszystkie nasze działania są pod bardzo ostrymi obostrzeniami ustawy o narodowym zasobie archiwalnym. Dzięki naszym materiałom archiwalnym i naszej statutowej działalności, kilkanaście osób napisało i obroniło prace magisterskie i kilka uzyskało naukowy tytuł doktora. W tych materiałach jest zawarta cała historia sztuki Dolnego Śląska po 1945 roku. Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA „Zamek Książ” posiada także dobrze wyposażoną bibliotekę, która jest podstawą do merytorycznej pracy nad kolejnymi wystawami i wydarzeniami artystycznymi.
W.K.: Bardzo dziękuję za rozmowę.
A.M.: Dziękuję.

Wywiad z Alicją Młodecką, dyrektorką Wałbrzyskiej Galerii Sztuki Biura Wystaw Artystycznych „Zamek Książ”; Instytucja Kultury Gminy Wałbrzych.
Rozmowę przeprowadził Wojciech Klas.









co czytamy we wrześniu
1. Stare zdjęcia: Biały Kami...
2. Festiwalowe lato
3. Foto: Rozpoczęcie lata na...
4. Sprawy romskie
5. Gmina Głuszyca - główne i...

walbrzych.info
redakcja  •  reklama  •  logo, banery  •  regulamin  •  zgłoś błąd

Copyright © 2003-2022 walbrzych.info  •  strony internetowe i hosting Wałbrzych