Mamy pierwsze efekty związane z ustanowieniem ulicy Piłsudskiego strefą płatnego parkowania. Z żyjącego, handlowego, pełnego ludzi i samochodów miejsca w trymiga stało się ono jakimś podmiejskim, leniwym, cichym zakątkiem. Przedsiębiorcy prowadzący interesy przy tej ulicy już liczą straty.
Gdyby tak jeszcze były bilety za 50 groszy na powiedzmy 10 minut postoju (w sam raz żeby załatwić sprawunki) - mówi jeden z handlujących z ulicy Piłsudskiego - to być może nie odbiłoby się takim efektem jak to widać teraz. A tak mamy pustą ulicę, a ludzie, którzy chętnie przyjeżdżali wcześniej na zakupy po prostu przenieśli się gdzie indziej.
Dziękujemy naszym 'mądrym' rządzącym, którzy w pogoni za kilkoma groszami (bo przecież ta strefa tak naprawdę, zakładając koszty obsługi przez prywatną firmę, zysków samorządowi nie przyniesie) zarzynają kurę (w postaci płacących podatki przedsiębiorców) znoszącą złote jaja. Odwdzięczymy się Wam przy wyborach - dodaje kolejny - tylko czekać, jak będziemy musieli zwalniać pracowników, a w skrajnych przypadkach zamykać interesy!