Moja przygoda z filmem zaczęła się stosunkowo niedawno – w 2010 roku. W tym czasie przeprowadziłem się ponownie do Wałbrzycha i znalazłem ogłoszenie o wrocławskim castingu do polsatowskiego serialu „Dlaczego ja?”. Wybrany zostałem do epizodu policjanta, a na planie filmowym poszerzyłem swoją wiedzę w zakresie liczących się agencji aktorskich we Wrocławiu. Pojechałem do Studia ABM przy ul. Wystawowej, gdzie wpisałem się do bazy danych. Od tej pory zaczęła się moja stała współpraca. Znalazłem się wkrótce na planie serialu „Pierwsza miłość” (jako pracownik biurowy) i „Licencji na wychowanie” (jako klient restauracji). Jednorazowo, poprzez castingi, wystąpiłem w produkcjach realizowanych przez inne agencje aktorskie – w czeskim kryminale Davida Ondricka „W cieniu konia” (jako „osoba w typie semickim”, zapuszczając dwutygodniowe włosy i brodę) oraz w fabularyzowanym dokumencie „Daisy. Wspomnienia minionego świata” (jako arystokrata na balu, przy Domu Zdrojowym, na balkonie w szczawieńskiej Pijalni Wód, uczestnik parady powozów w stadninie koni). Rok 2012 znów przyniósł udział w kolejnych projektach. Studio ABM współpracuje także z redakcjami gazet i czasopism. Jedno z nich, „Na ścieżkach życia”, wykonało fotografie mojej twarzy i postury do pewnej życiowej historyjki. Jako model stroiłem różne miny, aby ta historia, już wizualna, wypadła prawdziwie. Kolejny tegoroczny projekt związany jest z uczestnictwem w niemieckim fabularyzowanym dokumencie „Armagedon 1914”. Jako niemiecki żołnierz obsługiwałem magazyn wojskowy, a także jednałem się (razem ze współtowarzyszami żołnierzami) z obcym wojskiem w noc wigilijną dopiero rozpoczętej I wojny światowej. Teraz szykuję się do następnego castingu do filmu o „Riese”. Uczestnictwo w filmowych projektach pozwala mi na podglądnięcie kulis produkcyjnych, a także na poznanie ciekawych osób – nie tylko z profesjonalnej ekipy filmowej. Wśród epizodystów i statystów zdarzają się czasem ludzie nieprzeciętni, sławni, zdolni – artyści, fotograficy, pisarze, muzycy, przedsiębiorcy, dziennikarze. Każdy chce poczuć smak filmu, zagłębić się w atmosferę produkcji filmowej i zobaczyć się później na ekranie. Zdarzają się nocne zdjęcia filmowe, które z reguły są wielką przygodą. Czasami towarzyszy temu sztuczny deszcz (jak w filmie „W cieniu konia”) czy też sztuczny śnieg („Armagedon 1914”). Satysfakcja z uczestnictwa w takich projektach jest zdecydowanie większa niż wynagrodzenie, jakie z tego tytułu każdy z uczestników otrzymuje. Jednakże fascynacja filmem jest na tyle wielka, że przyciąga jak magnes ludzi ciekawych i wrażliwych na ten rodzaj sztuki. I mnie przyciągnęła także...