Sobotni koncert Breakout Tour to jeden z przystanków na muzycznej trasie Piotra Nalepy mający na celu upamiętnienie jego znanych rodziców.
Nie obyło się bez wspomnień i nie wszystkim znanych faktów. Koncert był bowiem kolejnym z elementów przywoływania dorobku artystycznego założyciela grupy Breakout – po odsłonięciu pamiątkowej tablicy (autorstwa Szczepańskiego) przy wejściu do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie Tadeusz Nalepa i Mira Kubasińska zawarli związek małżeński .
Koncert niezwykle udany. Klimatyczny i przywołujący wspomnienia. Świetne aranżacje. Nieco odświeżone, ale ze sporym cytatem z oryginałów. Doskonałe zwłaszcza kawałki śpiewane przez niezwykle charyzmatyczną wokalistkę Jean. Zaryzykuję nawet o stwierdzenie, iż „do kogo idziesz” w jej wykonaniu brzmiało lepiej niż oryginał, co jest niezwykle wiarygodnym potwierdzeniem klasy artystki.
Nie można też pominąć jeszcze jednego zasadniczego faktu. Pokuszono się o sprowadzenie oryginalnych instrumentów z lat 70tych by jeszcze lepiej oddać klimat przywoływanych czasów i pełnię brzmienia prezentowanych utworów. Zwłaszcza perkusja. I solówki Krzysztofa Krupy w kawałku „Oni zaraz przyjdą tu” – mistrzostwo i maestra.
Oby więcej tego typu koncertów, a Wałbrzych z pewnością zaznaczy się na muzycznej mapie nie tylko od strony wygrzebywanych z lamusa faktów biograficznych.