W sobotę pożegnaliśmy Henryka Kustera (79 lat), spikera dobrze znanego kibicom koszykarskiego i piłkarskiego Górnika. Tydzień wcześniej zmarł Stefan Molka (91 lat), wieloletni członek zarządu Górnika Wałbrzych. Spikera i działacza wspominają znajomi i koledzy po fachu.
— Henryk Kuster był pierwszym wałbrzyskim spikerem sportowym — wspomina Bogdan Skiba (znany w Wałbrzychu dziennikarz sportowy, obecnie spiker spotkań Górnika Wałbrzych na Ratuszowej). W latach 70-80 komentował mecze piłkarskie i koszykarskie. — Był bardzo koleżeński i z humorem; można powiedzieć, że przetarł szlaki w swoim zawodzie — mówi Skiba.
Pracował jako górnik w kopalni Mieszko (późniejszej Kopalni Wałbrzych). Miał wypadek, w wyniku którego stracił ramię (stąd nazywany był „rączką”). Młody, nie chciał iść na przedwczesną emeryturę, więc zatrudnił się w kopalnianym radiowęźle, gdzie przekazywał informacje i prowadził „pogadanki” z zaproszonymi gośćmi na różne tematy. — Pewnego razu sam zostałem zaproszony — opowiada Henryk Zmoczyński (masażysta Górnika Wałbrzych w latach 70-80, wówczas także pracownik punktu sanitarnego Kopalni Mieszko).
Gdy kopalnie skończyły działalność, zajął się spikerką w wielosekcyjnym wówczas Górniku Wałbrzych. Znany był dobrze kibicom koszykówki – najpierw z hali przy Placu Teatralnym, później hali OSiR-u przy ul. Wysockiego. Był spikerem, gdy piłkarski Górnik grał jeszcze na Nowym Mieście. Tuż po połączeniu Górnika z Zagłębiem na początku lat 90. obsługiwał mecze KP Wałbrzych na Ratuszowej. Komentował nawet międzynarodowe spotkania z udziałem wałbrzyskich koszykarzy, a także piłkarską przygodę wałbrzyszan w Pucharze Intertoto.
Miał charyzmę, która pozwalała mu nie raz zapanować nad tłumem. W ostatnich latach komentował spotkania klubu KS Podgórze. Miał tam swoją budkę spikera. — Zawsze chodził ze swoim słynnym magnetofonem — wspomina Ryszard Wyszyński, znany wałbrzyski fotoreporter. Został pochowany w sobotę o godzinie 13.
Dawne czasy pamiętał także zmarły tydzień wcześniej Stefan Molka. Przez wiele lat był w zarządzie Górnika Wałbrzych. Zaczynał we wczesnych latach 60. Zasiadał także w zarządzie OZPN. Zajmował się finansami klubu, w tym transferami. Co ciekawe, było to w czasie, gdy pieniędzy nie trzymało się na koncie, a wszystkie transakcje odbywały się w gotówce. — Bywało, że wracał do domu z torbą pełną pieniędzy, nosił taką skórzaną torbę na uchwycie — opowiada Bogdan Skiba.
Obaj byli związany z wałbrzyskim sportem w jego najlepszym wydaniu.
