Druga połowa września, tuż po godzinie 23. Właśnie minąłem tablicę informującą o wjeździe do dużego – niegdyś powiatowego – miasta. Tablica ta normalnie o tej porze dnia daje mi możliwość jazdy z prędkością 60km/h. Ja jadę niecałe 20km/h. Wpatrzony w jezdnię niczym stereotypowa kobieta w podeszłym wieku za kółkiem. Co chwilę muszę uciekać, omijać, odbijać kierownicę w ostatniej chwili. [...] czytaj więcej