Wczoraj o 13 30 na wałbrzyskim placu magistrackim swoje poglądy zamanifestowali wszyscy, którym na sercu szczególnie leży kwestia zamknięcia wałbrzyskim szkół.
Inicjatywa została zapoczątkowana przez prezydenta miasta – Romana Szełemeja i już na wstępie podzieliła mieszkańców Wałbrzycha.
Jak twierdzi jedna z bezpośrednio zaangażowanych – Danuta Chrzan – przedstawicielka międzyszkolnego komitetu obrony szkół – referendum ma jeden podstawowy cel. Sprawdzić na ile zamykanie szkół rzeczywiście ma sens i jak zapatruje się na to wałbrzyska społeczność. Bezpośrednio zaangażowanym zależy przede wszystkim na nakłonieniu każdego mieszkańca to oddania głosu i wypowiedzenia się w tej palącej kwestii. Wszystko po to aby zdobyć solidne argumenty władzom miasta, które – zdaniem inicjatorów referendum – nie są dostatecznie zaangażowane w dialog. Odpierając zaś zarzut o kosztach jakie poniesie urząd miasta posługiwano się głownie argumentem dotyczącym dobra mieszkańców i domniemanymi opłatami jakie poniesie miasto w razie gdyby projekt został sfinalizowany.