Brak linii, co krok znak o nierównościach, drogowskaz parę metrów za skrętem. Przyjezdni kierowcy mają w Wałbrzychu ciężki żywot Przejazd przez skrzyżowanie ulicy Świdnickiej z 11 Listopada, Noworudzką i Strzegomską w Wałbrzychu to prawdziwa rosyjska ruletka. Jest tak wyprofilowane, że pojazdy nadjeżdżające z boku widać dopiero w ostatniej chwili. Na szczęście planowane jest tam zamontowanie sygnalizacji świetlnej. Jest tam bardzo potrzebna.
Niedawno zamontowano jednak taką na ulicy Wrocławskiej, przy markecie NETTO. Hamowała tylko niepotrzebnie ruch i powodowała korki. Wyłączono ją i... stoi sobie nie wiadomo po co.
Niestety, miejsc sprawiających kierowcom problemy jest w mieście więcej. To dziurawe drogi, dziwnie usytuowane przystanki autobusowe, a bywa, że nawet znaki drogowe. Miejscowi wiedzą jak sobie z tymi absurdami radzić. Przyjezdni miewają problemy.
– Widziałem niedawno, jak kierowca z innego miasta, jechał ulicą Armii Krajowej pod prąd. Linie na jezdni są tam niewidoczne i nie przypuszczał chyba, że z jego kierunku jazdy jest jeden pas ruchu, a z naprzeciwka dwa – mówi Jacek Sławkowski z Wałbrzycha.[...] czytaj więcej