Dawno, dawno temu, udałem się z mamą do kina, obejrzeć bajkę o czeskim Kreciku. Parę minut przed planowanym rozpoczęciem seansu oznajmiono nam, że ekran w głównej sali nie działa i nie będzie działać. W zamian zaproponowano inne pomieszczenie, znajdujące się na 1 piętrze tego samego budynku – małe i podejrzane. Film nie trwał dłużej niż 5 minut – pokaz przerwały płaczące dzieci, których grupę także zasilałem. Powodem była jakość podanego nam przekazu – Krecik był czarno-biały i niemy. Oburzeni rodzice postulowali: albo dźwięk i kolor, albo zwrot poniesionych kosztów. Skończyło się na tej drugiej opcji. Był początek lat 90-tych. Kino Górnik, na moich oczach, wydało swoje ostatnie tchnienie.
13 lutego 2011 roku, ostatnie tchnienie wydało wałbrzyskie referendum. Należało odpowiedzieć na 3 pytania, które dotyczyły bardzo konkretnych i namacalnych kwestii. Opowiadając się za likwidacją Mo-BRUKu (upraszczam), miasto zostałoby przymuszone do zamknięcie legalnie prowadzonej działalności gospodarczej, ponosząc wszystkie tego konsekwencje (finansowe i prestiżowe). Opowiadając się za dopłatami do wody (znowu upraszczam), wybralibyśmy rozwiązanie doraźne, nie tłumaczące wieloletnich zaniedbań, które doprowadziły do takiej a nie innej sytuacji. Pytanie trzecie nie miało sensu: “Czy jesteś za wprowadzeniem na drogach gminnych Wałbrzycha zakazu poruszania się pojazdów ciężarowych o masie całkowitej przekraczającej 5 ton, przewożących odpady inne niż komunalne…” Oczywiście, że jestem przeciw, ale jestem także przeciw poruszaniu się po Wałbrzychu niebezpiecznych pojazdów ważących mniej niż 5 ton, na przykład 4999 kilogramów.
[...] czytaj więcej