Tak sobie czytam niemal codziennie doniesienia na temat Wałbrzycha, wczoraj pikieta ustalona na dzień przed rozpatrzeniem wniosku Patryka Wilda o unieważnienie wyników wyborów. Dzisiaj posiedzenie sądu i od razu frontalny atak informacyjny Gazety Wyborczej.
W całym tym zamieszaniu zapomina się o pewnej rzeczy, bo z szumu przebija się jedna informacja, że sfałszowano i należy powtórzyć wybory prezydenckie. Tymczasem kompletnie sfałszowano wyniki wyborów do Rady Miejskiej. Mamy tak skonstruowaną ordynację wyborczą, że KAŻDA osoba kupująca głosy podnosiła wynik wyborczy swojego komitetu i w ogólnym rozrachunku mogłoby sie okazać, że jeśli potwierdziłyby się pogłoski że np. Stefanos Ewangielu i inni dokonywali oszustw wyborczych, PO zdobyłoby o 4 mandaty mniej. Podobnie, gdyby plotki o kupowaniu mandatów przez WWSiaków również były prawdą, być może mielibyśmy w Radzie nie siedmiu a czterech członków ich komitetu i jest całkiem prawdopodobne, a nawet pewne, że mielibyśmy za swoich przedstawicieli ludzi związanych z Patrykiem Wildem czy nawet z Bogusławą Czupryn i Andrzejem Zibrowem.
Tym bardziej ci ludzie powinni walczyć o unieważnienie wyników wyborów. Poparcie przez Zibrowa Lubińskiego i przez Czupryn Kruczkowskiego, odebrałem z niesmakiem i myślę, że po takim czymś można sobie pluć w lustro.
Odcięcie sie od całej sprawy przez Piotra Kruczkowskiego i czekanie aż sprawę rozstrzygnie niezawisły sąd to chyba najlepsze wyjście z możliwych. Przy tym zgrywanie się na dziewicę przez Mirosława Lubińskiego wygląda cokolwiek śmiesznie, chociaż trudno odmówić mu woli walki. Powtórzenie całościowe wyborów w obecności niezależnych obserwatorów postulowane przeze mnie uważam za najlepsze wyjście w obecnej sytuacji. Trzeba przeciąć węzeł gordyjski, zalegitymizowanie stanu obecnego rzeczy zaciąży nad tym miastem w fatalny i nieodwracalny w skutkach sposób.
Przypominam, że można podpisać się pod petycją do Premiera o unieważnienie wyników wyborów w Walbrzychu.
KLIKNIJ TU