No i mamy nowego, starego prezydenta. Zadomowiony na stolcu królewskim Piotr Kruczkowski obronił rezydencję przy Placu Magistrackim. Większość mieszkańców zniesmaczona tym co działo sie w ostatnich dniach kampanii nie poszła do wyborów zostawiając miasto na pastwę losu. I trudno się im dziwić. Jedenaście tysięcy świadomych obywateli uznało, że lepiej zostać w domu, bo takich mieliśmy kandydatów a nie innych. Cytować opinie niektórych jest trochę trudno, bo trzeba by wykropkować większość wyrazów. Generalnie powtarzają się takie: "Oni są tam dla siebie", "Oni nie są tam po to żeby służyć", "Oni sami siebie wybierają". I to się sprawdza. Jesteśmy my i oni. Władza odjechała gdzieś, a przecież ta samorządowa powinna być z ludzi i wśród ludzi.
Piotr Kruczkowski ma coraz mniejszy mandat do sprawowania władzy 13880 głosów to nawet nie 14% poparcia wszystkich mieszkanców. Dla porównania w 2006 roku było to 19 747 głosów i prawie 19%. Słyszałem jak w telewizji prezydent mówił o kampanii przed wyborami na plakatach, billboardach i Bóg wie gdzie jeszcze, że to kampania budowania tożsamości wałbrzyszan. I temu służy permanentna indoktrynacja stosowana we wszelkich możliwych środkach przekazu. Brakuje jeszcze żeby uruchomiono "szczekaczki" na Słowackiego i w innych głównych miejscach Wałbrzycha ogłaszających, że "Kim Dzong Il wiecznie żyje". Coś mi się wydaje, że to ma służyć budowaniu tożsamości prezydenta w głowach wałbrzyszan. A tymczasem reszta świata wypięta na piękną mieścinę, która mogłaby się nazywać Leśnym Grodem, a ma "Wał" już w nazwie, co skutecznie może zniechęcać wszelkich nowoczesnych inwestorów;)
Żarty, żartami, ale czekają nas kolejne 4 lata prezydentury człowieka, który dał już się poznać z pewnej strony. Czy czekają nas kolejne cztery lata 'zastoju', któremu 'współwinna' jest tzw. opozycja. Nie ukrywajmy, wspólne działanie postawiłoby nas daleko z przodu. Niestety w mediach (tych ogólnopolskich) popełnia się (miejmy nadzieję że nieświadomie) fatalny błąd polegający na upartyjnianiu samorządu. To się poźniej przenosi na nasze 'piekiełko' i jest tu tak, a nie inaczej. Konstruktywnej opozycji u nas nie ma, a interes partyjny przedkłada się nad interes mieszkanców. Zainteresowanych zapraszam do dokładnej lektury rozmowy senatora Ludwiczuka z szarą eminencją wałbrzyskiego samorządu Longinem Rosiakiem. Zdegenerowany wałbrzyski samorząd sięgnął dna od spodu. Do tego psy gończe chadzające na pasku władzy i karmione z królewskiej ręki zamieniły się w mopsy, miast skakać do gardeł (jest o tym w rozmowie L.R z R.L) i zewsząd leją się na nas pic, kicz i chała. Mamy to na co zasłużyliśmy.
Co do kandydata, cóż, poczekamy 4 lata. Aż wyskoczy jak królik z kapelusza. Bo przecież nie wcześniej.