Ujawnienie nagrania w środku kampanii przed drugą turą wyborów prezydenckich to krok świadczący o tym, że skończyły się możliwości prowadzenia kampanii merytorycznej, a zdobycie stołka prezydenckiego jest na tyle cenne ( w grę wchodza miliony złotych do rozdzielenia przez najbliższe 4 lata w postaci pensji zarządu miasta [prezydent + trzech wiceprezydentów], pensji i nagród dla szefów spółek miejskich itd.) że warto postawić wszystko na jedna kartę. Kto bierze miasto ten bierze wszystko. Potwierdza się teza że wałbrzyską sceną polityczną trzęsą dwie osoby, które są bohaterami nagrania. Ale czym kierowal się Rosiak upubliczniając nagranie moze pozostać w sferze domysłów. Ja nie wierząc w czystość intencji żadnej z osób zamieszanych w wałbrzyski samorząd obstawiałbym ten 'zamach' na opinię publiczną, mający na celu przejęcie władzy przez Lubińskiego i klan Rosiaków.
Spójrzmy obiektywnie na cała sytuację. Jeśli planem sztabu Lubińskiego jest wywołanie zamętu, żeby zdyskredytować Kruczkowskiego, trzeba zauważyć że prezydent nie jest bohaterem nagrania, a wręcz wymieniony jest tam jako osoba, która nie chce dogadywać się pod stołem z Rosiakiem. Prześledziłem nagranie dokładnie na spokojnie, bo w momencie puszczania go na konferencji prasowej raczej wybuchały salwy śmiechu, gdy w rozmowie wymieniane były osoby znane z życia publicznego. Dzisiaj w Wałbrzychu mamy małe trzęsienie ziemi, sam Ludwiczuk prawdopodobnie zamiast majtek założył pampersa. Czy zniknie z polityki? Sądząc po standardach rządzenia i politykowania przez PO raczej jest to wątpliwe.