Sezon na grzyby rozpoczęty, przynajmniej na tzw. autostradzie. Po weekendowych przebieżkach na skraju dawnego radzieckiego poligonu nasza ekipa w ledwie 5 godzin zapełniła bagażnik auta.
Wśród trofeów były dorodne prawdziwki, ponadnormatywna ilość brązowych i czerwonych kozaków, kilka maślaków i ogromna ilość małych, idealnych na marynaty podgrzybków. Było też kilka kurek.
Borowiki powoli się już kończą, ale w tym roku było ich tyle co jeszcze nigdy. Właściwie każdy wychodzący z lasu miał ich co najmniej koszyk. Ale jest też i dobra nowina, powoli zaczyna się sezon na podgrzybki.